niedziela, 10 stycznia 2021

Zimowy spacer.

 Spadł można napisać pierwszy  tej zimy śnieg w moim mieście.        W górach trochę już go jest. Zdecydowałam się spotkać z dwoma koleżankami, z którymi do tej pory wędrowałam. Na nasz spacer wybrałam trasę gdzie przypuszczałam będzie pustawo.Spotkałyśmy się gdzieś w połowie ścieżki spacerowej prowadzącej wzdłuż rzeki Bóbr. Znalazłyśmy się w obrębie Parku Krajobrazowego Doliny Bobru. W tym miejscu mniej więcej prowadzą dwie ścieżki bezpośrednio przy rzece. Jedna po lewej stronie, jest to już bardzo dobrze znana ścieżka rowerowo-piesza asfaltowa, miejscami brukowana. Myśmy wybrały ścieżkę po prawej stronie, która jest jeszcze nie ujarzmiona momentami prowadzi przy samej wodzie, czasami musimy pokonywać różne przeszkody, powalone drzewa lub skałki. Obie ścieżki prowadzą do schroniska Perła Zachodu. Nasza trasa jest bardziej intrygująca. Trochę myliłam się, że nikogo nie spotkamy, na szczęście było to tylko kilka osób w długich czaso- odstępach. My cały czas trzymamy się przyjętych zasad DDM. Czasami zatrzymujemy się, żeby chwilę porozmawiać .Idzie się bardzo fajnie, nawet skrzypi śnieg pod nogami, chociaż mrozu nie ma, nieśmiało wychyla się słońce. Udaje się nam zapomnieć na chwilę o zaistniałej sytuacji. Mijamy,  a właściwie przechodzimy pod bardzo ciekawym wiaduktem po którym jeżdżą pociągi do Zgorzelca jak i do Szklarskiej Poręby. W pewnym momencie zatrzymujemy się ścieżka robi się trochę mało komfortowa jak na tą porę roku. Znam tą ścieżkę i wiedziałam, że dalej może być trudniej.















Wróciłyśmy tą samą ścieżką do miejsca, z którego wspólnie zaczęłyśmy spacer. Tutaj rozdzieliłyśmy się i każda poszła w swoją stronę. Ja poszłam dalej ścieżką spacerową wzdłuż Bobru aż na swoje osiedle i po przejściu paru ulic zadowolona wróciłam do domu. Ważne, że mogłam zrealizować swoje postanowienie, że będę każdego dnia robić minimum 6000 kroków, dzisiaj było znacznie więcej, póki co udaje mi się.








A to kilka migawek z dzisiejszego poranku.





Pozdrawiam serdecznie, a za komentarz dziękuję.


środa, 6 stycznia 2021

Mój pierwszy dzień zimy.

 No i pobielało. Czyżby miała pojawić się wreszcie aura zimowa? No nie wiem. W myśl mojego postanowienia - cieszę się z tego co mam dzisiaj - uśmiechnęłam się do tego widoku. Zjadłam śniadanie            i decyzja mogła być jedna. Aparat w dłoń, maska na maskę                 i wychodzę. Wyboru trasy wielkiego póki co nie mam, nie szkodzi. Droga pod Szybowcówkę i "mój" lasek dzisiaj podobają mi się. Krajobraz jakże inny w porównaniu z dniami poprzednimi. Jestem    w towarzystwie koleżanki, dystans bez problemu zachowany. Innych spacerowiczów jeszcze nie widać, przywilej wczesnego wyjścia            z domu. Widok wiszącego smogu nad osiedlem niestety trochę zakłóca spokój. To tak na marginesie. Ja mam mieć radochę              z uroków zimy i na tym skupiam swoją uwagę. Wchodzimy do naszego lasku, wkoło piękna biel. Choinki przystrojone jak przystało na świąteczny czas. Cisza, można wsłuchać się we własne myśli. Momentami tylko słychać skrzypienie śniegu pod butami oraz delikatny świergot ptaków gdzieś wysoko gdzieś wśród gałęzi drzew. 
































Czy w kolejnych dniach będzie tak zimowo, zobaczymy. A czy uda mi się zmienić trasę spaceru, też jeszcze nie wiem. Dziękuję za odwiedziny i do "zobaczenia" na kolejnych spacerach. Miłego oglądania.