niedziela, 15 kwietnia 2018

21. Michałowice

Michałowice są częścią Piechowic, powstała jako wieś w połowie XVII wieku. Według legendy została założona przez trzech braci Michałów - uciekinierów religijnych z Czech. Obecnie jest ciekawym miejscem turystycznym. 















sobota, 14 kwietnia 2018

Smutek

Dzisiaj ogarnia mnie żal i smutek. Zadaję sobie odwieczne pytanie - Dlaczego? Na które nikt nie potrafi odpowiedzieć.  I tylko pusta ławka została

       "Umarłych wieczność dotąd trwa, dokąd pamięcią im się płaci". (W. Szymborska).         

       











niedziela, 8 kwietnia 2018

20. Maciejowa- Dziwiszów- Maciejowa

Niedziela zapowiada się równie pięknie jak miniona niedziela. Nie ma co siedzieć w domu tylko korzystać z takiej aury. Wcześniej miałam zaplanowaną trasę. Podjechałyśmy do Maciejowej, kto czyta mojego bloga ten zapewne już zna te miejsca. Ja często wędruję tymi samymi ścieżkami. O każdej porze jest inaczej i zawsze znajdę coś ciekawego do sfotografowania. Obecnie chciałam poszukać znaków wiosny. W pierwsze kolejności fotografia mojego ulubionego drzewa i idziemy dalej. Byłam ciekawa czy jest już woda w pobliskich stawach, może jakieś ciekawe ptactwo spotkamy. Wreszcie nie musiałyśmy iść skulone, słońce umilało nam wędrowanie, jedynie wiatr taki trochę "syberyjski" trochę smagał nas po twarzach. Na jednym ze stawów powitała nas para łabędzi, trochę zawiedziona bo nic od nas nie dostały, przecież nie będziemy podtruwać ludzkim jadłem te piękne i dumne ptaki. Na drodze spotykamy zaś zakochane pary płazów. Jak zwykle dama dźwiga na plecach swój słodki ciężar. Inne umykały spod nóg. Robimy krótką przerwę coś tam zjadamy, na powietrzu jest to bardzo przyjemne. Ja szukam oznak wiosny, pięknie kwitnie wierzba.











Po przerwie idziemy dalej, dochodzimy do Dziwiszowa. Tutaj zachodzimy do znanej już "Chatki Niedźwiadka" na tradycyjną już kawę. Jak zwykle część lokalu zarezerwowane. Pojawili się już goście na swych głośnych maszynach. Przyjemnie siedziało się na osłoniętym od wiatru tarasie popijając smaczną kawę. Jednak zbierające się groźne chmury trochę nas pogoniły. Zbierało się na deszcz. Dobrze, że to tylko przelotny był i nic złego nie zrobił nam spokojnie wróciłyśmy do Maciejowej, skąd odjechałyśmy do domów. Pewnie wkrótce znowu gdzieś wybiorę się.













sobota, 7 kwietnia 2018

19. Michałowice - Szklarska Poręba

Wreszcie po dłuższej przerwie wyszłam z domu na nieco dłuższy spacer. Ileż można siedzieć w domu. Po drodze przeleciały święta, spędziłam je w pozycji horyzontalnej, też dobrze - poczytałam więcej niż zwykle. Dzisiaj była zaplanowana wędrówka w ramach usprawniania seniorów Uniwersytetu III wieku. Było trochę zamieszania z dojazdem do Michałowic.
... Z powodu imprez biegowych w okolicy odjazd autobusu został przesunięty na wcześniejszą godzinę i nie wszyscy wiedzieli, no cóż nie każdy ma w zwyczaju czytać karteczki na przystankach.
I tak grupa była spora, ważne, że prowadzący zdążył. Dzień zapowiada się ładny, fajnie wtedy wędruje się. Wspaniała widoczność, góry na wyciągnięcie rąk, a może nóg.



Kiedy nacieszyliśmy oczy widokami poszliśmy zamierzonym szlakiem w kierunku Szklarskiej Poręby - do wodospadu "Szklarka". Idziemy zielonym szlakiem lekko w dół. Jak widać w lesie raczej sucho nie widać większych oznak wiosennego rozkwitu. Jednak trzeba uważać i patrzeć pod nogi, trochę rozjeżdżony szlak, pod starymi liśćmi czają się dołki i ruchome skałki. Wesoło nam niezmiernie, raz po razie rozlega się głośny śmiech.








Dochodzimy do brzegów potoku Kamienna" a po chwili przechodzimy obok mostku na kolejnym potoku łączącym się z "Kamienną" - "Szklarka". Wzdłuż tego ostatniego dochodzimy do bardzo znanego wielu turystom i nie tylko wodospadu "Szklarka" i schroniska stojącego obok - "Kochanówka" 













Wodospad Szklarki - trzeci co do wysokości w polskich Karkonoszach. Odwiedzany przez turystów już od XVIIIw.  Nie inaczej było dzisiaj - początkowo pełne schronisko "kałamarzy" jak ja nazywam szkolną brać nie koniecznie interesującą się tym miejscem, ale robiących dużo hałasu. Dobrze, że zaraz wyszli. I nasza grupa na chwileczkę zatrzymała się na posiłek kawę i pogaduszki, tego nigdy za wiele. Wreszcie podjęte decyzję co dalej kto gdzie idzie dalej. Większość poszła w górę i drogą pod Reglami doszli do Jagniątkowa. Ja zakończyłam swoją wędrówkę tutaj i autobusem wróciłam do domu.




A piękne oznaki wiosny znalazłam w ogródeczku sąsiadów pod blokiem.



 Dziękuje za wizytę i pozostawieniu kilku miłych słów.