niedziela, 9 czerwca 2019

36. Marciszów - Ciechanowice.

Dzisiaj upalny dzień, jednak "ryzykujemy" i wędrujemy. Chciałam trochę zmienić nasze miejsca wędrowania. Wymyśliłam szlak prowadzący z Marciszowa do Ciechanowic. Obie miejscowości leżą w niedalekiej odległości od Jeleniej Góry. Z samego rana jedziemy pociągiem do Marciszowa. Podróż trwała dwadzieścia kilka minut klimatyzowanym pociągiem KD. Wysiadamy, ustalam gdzie zaczyna się szlak turystyczny i ruszamy. Koleżanki szukają cienia, no z tym będzie trudno, szlak prowadzi odkrytymi miejscami. Przyglądam się nielicznym budynkom, zaglądam do ogródków. Wreszcie mijamy ostatnie zabudowania Marciszowa i idziemy wąską dróżką wzdłuż rzeki Bóbr. Bardzo fajnie idzie się, mimo słoneczka, mnie osobiście nie przeszkadza, czapka, okulary są jest bezpiecznie. Na chwilę przerywamy wędrówkę, siadamy na kamykach nad brzegiem rzeki na przeciw super zadbanego gospodarstwa. 
















Nawet tanecznym krokiem można hasać po łące.



Idziemy dalej, szlak prowadzi nas do Ciechanowic wokół "dworskich błoni", my jednak skracamy sobie drogę i przez fajny niebieski mostek wchodzimy do wsi. W Ciechanowicach miałyśmy zobaczyć pałac i park wokół niego. Jednak nic nie wskazywało żeby można było wejść do parku, wszystko pozamykane - remont. w związku z tym udałyśmy się na wyremontowane perony przystanku kolejowego skąd odjechałyśmy zadowolone do domu. A do pałacu i parku pojedziemy kiedy indziej.












No nie takim dartem to nie jechałyśmy, mignął, śmignął i tyle było go widać. Pozdrawiam odwiedzających.

sobota, 8 czerwca 2019

35. Bukowiec

Spiekota dzisiaj ździebko ustąpiła, było czym oddychać, a w związku z tym można było wybrać się na jakąś wędrówkę. wybór padł na Bukowiec. Jedziemy najpierw do Mysłakowic, skąd już pieszo dalej. Opuszczamy teren zabudowany wchodzimy do lasu. podziwiamy intensywną zieleń jaka nas otacza i wsłuchujemy się w nieustający świergot licznych ptaków. Podziwiam ich niestrudzoną chęć świergolenia, ile mają sobie do powiedzenia. Idziemy wzdłuż strumienia Łomnica. gdzieś po godzinie marszu pojawiają się zabudowania Bukowca. Wychodzimy na jeden z licznych stawów znajdujący się w obrębie parku krajobrazowego kompleksu pałacowego Bukowiec. Staw niewielki z nieznanych mi powodów bardzo zarośnięty, gdzieś pośrodku zauważamy rodzinkę łabędzią. Rodzice i stadko maluchów. Idziemy dalej mijamy na skraju lasu "Ponurą Kapliczkę", dlaczego tak nazwana niestety nie wiem. Koleżanki przystają przy ławeczce i odpoczywają, a ja idę w kierunku kolejnego obiektu architektury parkowej świetnie odnowionych tzw. "Ruin Opactwa" .













Schodzimy na groblę oddzielającą kolejne stawy. Podziwiamy gromadkę łabędzi ale już bez potomstwa. Na jednym z największych stawów zwanym "Kąpielnik" zauważamy piękne nenufary. Duża część białych a większe skupisko kolorowych. Nie mogłyśmy nacieszyć oczu. Jednak trzeba było iść dalej, mijamy ciekawy domek "Domek rybaka" Jest to nowa konstrukcja przysłupowa. Podobno kiedy park był własnością hrabiny von Reden był taki obiekt. Dochodzimy do zabudowań folwarcznych, które obecnie służą za kawiarenkę, salę koncertową i wystawową. Akurat odbywał się przegląd zespołów ludowych. My jednak nie zostałyśmy - zaraz miałyśmy autobus powrotny. Jeszcze rzut oka na drugą stronę ulicy, gdzie trwa jeszcze remont pozostałych budynków gospodarczych.














I tym kwiatowym akcentem kończę dzisiejszy wpis. Życzę miłego oglądania i czytania. Dziękuję za pozostawione słowo komentarza.