sobota, 21 marca 2020

Wspomnień cd...

Marzec 2017 - woda niesie nowe życie, drobne mszaki budzą się do życia. Wiosna





Marzec 2018 - Łomnica, aż nie chce się wierzyć, że dwa lata temu tak wyglądał początek wiosny.





Marzec 2019 - Przesieka i jej potoki.







Marzec 2020 - niestety zdjęć z marca tego roku nie będę miała. Chociaż w moim foto katalogu będzie to odnotowane. Myślę, że tylko na tym jednym miesiącu skończy się. Pozdrawiam Was moi czytelnicy. Życzę dużo zdrowia i wielu pozytywnych myśli. Oby każdy z nas wytrwał pełen sił i chęci do dalszego pięknego życia wśród bliskich i budzącej się przyrody.


piątek, 20 marca 2020

Dom to mój azyl....

Nie będzie wędrówki, nie będzie nowych ścieżek. Pomyślałam, że jednak muszę coś napisać coś pokazać. Mam okazję głęboko zajrzeć do  dawnych katalogów ze zdjęciami. Zobaczymy jak wyglądał początek wiosny w marcowych dniach na przełomie kilku poprzednich lat. A kiedy sytuacja poprawi się, wrócę na moje kochane ścieżki leśne. A póki co wspominajmy.                       Marzec 2013- Michałowice




 Marzec 2014 - Staniszów




Marzec 2015 - Stawy Podgórzyńskie





Marzec 2016 - gdzieś w lasach 




Na razie tyle, miłych wrażeń. Życzę zdrowia i spokoju. Oby ten pobyt w domach nie był dla nas uciążliwy. Przetrwamy ten trudny czas.

wtorek, 3 marca 2020

Przerwa

Chciałabym Was moi czytelnicy przeprosić, że nie wstawiam nowych wpisów. Siła wyższa. Od przeszło dwóch tygodni jestem uziemiona w domu. Nie mam możliwości spacerów. Myślę, że to wkrótce zmieni się. Póki co pozdrawiam. Trzymajcie się zdrowo. 

sobota, 15 lutego 2020

14 Jagniątków

I znowu wróciłam w zimowo-jesienne wędrówki na pogórze Karkonoszy, w okolice domu. Wszak najważniejsze jest wyjście z domu, oderwanie się od rzeczywistości. A to jeżeli chodzi o mnie mogę osiągnąć wędrówką po lesie. Tam mogę uwolnić myśli, zapomnieć o pognębiających wiadomości, które nas atakują ze wszystkich stron. Nie szukam już zimy, przyjmuję to co daje każdy kolejny dzień z wielką pokorą. 

Jadę z koleżankami do Jagniątkowa, będziemy bliżej gór. Dzień zapowiada się iście wiosenny. jest bardzo ciepło, słonecznie, a przede wszystkim cicho - wiatr dał nam wytchnąć. Zaczynamy wędrówkę obok domu Hauptmanna. Idziemy początkowo niebieskim szlakiem w górę, krótko zaraz skręcamy w las przechodzimy przez potok "Wrzosówka" jakoś niewiele wody niestety. Widoki typowo jesienne. Podchodzimy do "drogi pod reglami", którą dochodzimy do rozstajnych szlaków. Wybór mamy spory. Do przesieki, do szczytów Karkonoszy, a konkretnie pod schronisko "Petrowa Bouda" lub w stronę zabudowań Jagniątkowa. Wybieramy tą ostatnią opcję, jednak  dochodzimy jedynie do granicy Parku Karkonoskiego i skręcamy w las drogą poza szlakową. Napotykamy ślady świadczące, że to pora zimowa. Gdzieś daleko na horyzoncie ukazują się nam Śnieżne Kotły z przekaźnikiem, a nieco dalej nawet Szrenica.











Cały czas idziemy lasem, podziwiamy urok drzew bukowych, martwimy się sporą ilością powalonych drzew, widać, że to świeża sprawa, wszak wiatr hula coraz częściej i mocno. Wreszcie dochodzimy do głównej ulicy i tu spojrzenie w bok gdzie góruje wielka bryła zamczyska "Chojnik". Dochodzimy do opłotków Sobieszowa, skąd odjeżdżamy do domów. Zrobiłyśmy ok 11 km. Wystarczy jak na nasze  ~ 240 lat. 















Dziękuję za odwiedziny, pozostawienie kilku słów komentarza. pozdrawiam czytelników.