Dwa dni słoneczne niemal wiosenne, a przecież to jeszcze zima w kalendarzu. Szkoda byłoby zmarnować ten czas. Nie miałam sprecyzowanych planów. Wprawdzie w sobotę wybrałam się na pokazowe warsztaty fotografii tzw. mokrej. a fachowo to "Technika mokrego kolodionu polega na otrzymywaniu fotografii, gdzie obraz tworzy czyste srebro na szklanych płytach" cyt. z Internetu. Jest to fotografia z zaprzeszłych czasów, chociaż jak dowiedziałam się i dzisiaj są mistrzowie tej sztuki. Przyznam się bez bicia, że w ciemni nie byłam za dużo odczynników chemicznych nie służyło mi. W nagrodę poszłam do parku wdychać teoretycznie czyste powietrze. Przeszłam się dawnymi alejkami parku na Wzgórzu Kościuszki.
Dzisiaj miało być inaczej, był plan wędrówki, ale koleżanka, która miała iść ze mną odwołała swoją obecność ze względu złego samopoczucie. W związku z tym musiałam zmienić plan wędrówki ( samej iść wymyśloną trasą nie było dobrym pomysłem). Nie narzekałam było przyjemnie. Po bezdrożach, obok dwóch stawów, które były dzisiaj oblegane przez wędkarzy. Myślałam, że spotkam jakieś ptactwo - pojedyncze kaczki i jakiś "drapieżca" wysoko na gałęzi.. Ze względu na późną godzinę wyjścia z domu, spotykałam sporo spacerowiczów, są to dobrze znane kuracjuszom miejsca spacerowe. Po dwóch godzinach wróciłam do domu. Mam nadzieję, że kolejne dni będą podobne a może jeszcze ciekawsze.
I na tym skończyłam swój spacer jeszcze tylko przejść przez park na przystanek.
Dziękuję za odwiedziny a i słowo komentarza będzie miłe.