niedziela, 25 lutego 2018

12. Jagniątków - Zachełmie

Od samego rana straszą siarczystymi mrozami, a kiedy słyszę -10 stopni, uśmiecham się tylko. No cóż w naszym rejonie młodzi dziennikarze zimy z mrozami -25 tylko ze słyszenia znają o śniegu po pas nie pisząc. Wychodzę z domu mam w planie pojechać do Jagniątkowa i przejść do Zachełmia. Jak postanowiłam tak zrobiłam. Jesteśmy umówione we trzy "dzielne" dziewczyny. Dojeżdżamy do przystanku przy moście i dalej ulicą Agnieszkowską idziemy do góry. Po minięciu ostatnich zabudowań skręcamy do lasu. O dziwo pod butami mamy trochę śniegu i nawet słychać lekkie skrzypienie, lubię taki odgłos kroków po śniegu. widoczność gór żadna. Czekamy może pojawi się chociaż trochę słońca. Zrobiło się cicho ni żywej duszy całkiem fajnie maszeruje się nam, W pewnym momencie zamarłam gdzieś wyżej mignęły mi sylwetki dwóch rogaczy. Szybko za aparat i próbuję coś uchwycić. Nie jest to łatwe, jelenie chowają się za drzewami, ale widzę jak jeden z nich zatrzymał się i spogląda na nas. To była chwila powiał wiatr wyczuły ludzi i tyle ich widziałyśmy.







Idziemy dalej, dochodzimy do rozstajnych dróg, gdzie oprócz nieoznakowanych dróg pojawia się niebieski szlak, którym będziemy dalej szły. Póki co zatrzymujemy się na chwilę, jest przygotowane super miejsce ze stołami i ławkami oby utrzymało się jak najdłużej. Kiedy posilamy się mija nas zaprzęg konny z roześmianymi dzieciaczkami. No cóż brak śniegu wóz na kołach zamiast sań. Po odpoczynku idziemy dalej i tutaj zaczynają się "schody" szlak rozjechany przez ciężki sprzęt, a obecnie po wypełnieniu wodą zrobiło się lodowisko na całej szerokości. Chwila oceny naszych możliwości i decydujemy się pokonać te trudności. Udało się po kilkuset metrach szlak poprawił się i mogłyśmy spokojnie iść dalej. Ukazują się nam pierwsze zabudowania Zachełmia. Widzę sporo nowych budowli a także wytyczone działki pod kolejne.  Zachełmie powstało w XVII wieku po wojnie 30-letniej. Założyli je uchodźcy religijni z Czech. Na początku mieszkańcy osady parali się wyrębem drewna oraz pasterstwem. Po pewnym czasie z Zachełmiu pojawiło się tkactwo, a także specjalizacja Zachełmia - sady wiśniowe. Do nawiązania, których chcą wrócić mieszkańcy. Obecnie Zachełmie nastawione jest na turystykę. Mijamy hotel "Chojnik", willę gdzie mieszkał po wojnie w końcowych latach swojego życia Ludomir Różycki, wybitny kompozytor baletów i oper. Idziemy dalej przez osadę podziwiam niektóre wille ich architekturę. I tak dochodzimy do przystanku skąd wracamy do domu. Z pewnością wrócimy tutaj nieraz a szczególnie wiosną zobaczymy jak udało się z nasadzonymi drzewkami.







Willa L. Różyckiego, obecnie wisi baner "do sprzedania"














sobota, 24 lutego 2018

11 Góra GAPY

Mam mały przestój w zapiskach. Niestety sprzęt zaczyna strajkować. Póki co wracam do wędrówek. Dzisiaj będzie wypad na górę Gapy (472 m npm). Góra w okolicach miasta świetne miejsce na rodzinne wypady. Miejsce spacerowe znane w odległych latach, teraz ponownie przypominane. Wiele tutaj miejsc widokowych. Niestety w ostatnich miesiącach wiele szkód poczyniły nieprzyjemne huragany, a szczególnie "Fryderyka". Jak mogłam zobaczyć zmiotło z powierzchni ziemi całą połać lasu. Był to smutny widok.  Idziemy z ulicy Podchorążych w lewo wzdłuż torów kolejowych. Dochodzimy do miejsca zwanego "Złotym Widokiem". Nazwa adekwatna do tego co widać. Ze wzniesienia rozciąga się piękny widok na miasto. Chociaż dzisiaj pogoda nie sprzyjała, ale i tak był to fajny widok, gdzieś w oddali przebijały się Karkonosze. Wchodzimy do lasu i wspinamy się lekko. Pojawiają się powalone drzewa, ale to co po chwili dojrzałyśmy było porażające. Pamiętam z poprzednich wędrówek w tym miejscu był okazały kawałek świerkowego lasu. Dzisiaj na dużej powierzchni zostało tylko jedno liściaste drzewo, reszta leżała pokotem. Część wyrwana z korzeniami, część złamana na niewielkiej wysokości. 











Idziemy dalej jeszcze długo dyskutując o zaistniałej sytuacji. Ile to lat potrzeba, żeby w tym miejscu znowu pojawił się las. Mijamy jeden z punktów widokowych - grupę skałek zwaną "Czyżynki" nie zatrzymujemy się ale wchodzimy wyżej do kolejnej ciekawej grupy skałek "Sośnik" . Miejsce to jest przygotowane i zabezpieczone można wejść i rozkoszować się pięknymi widokami Jeżowa i Jeleniej Góry.












Idziemy dalej wydeptaną ścieżką, uważając żeby nie poślizgnąć się niby śniegu nie ma ale uważać należy. Teraz dochodzimy do kolejnej atrakcji skałkowej, gdzie nawet widać stare kamienne schodki prowadzące na szczyt. Jest to grupa skałek zwana "Progi".




Opuszczamy górę Gapy i schodzimy do miasta, mimo złej pogody, widoku zniszczonego lasu to była udana wędrówka. 


sobota, 17 lutego 2018

10 polne ścieżki.

Z wiadomych powodów dzisiejsza wędrówka króciutka wokół najbliższych okolic. Musiałam zdążyć na transmisję olimpijską ze skoków narciarskich. Jestem wiernym kibicem tej dyscypliny sportowej. Poszłyśmy początkowo ścieżką rowerowo-spacerową wzdłuż niestety szosy. Ubolewam, że budując tą ścieżkę nikt nie pomyślał, żeby obsadzić jakimiś krzaczorami, a jest na to wiele miejsca. No nic jest jak jest. Po kilkunastu minutach opuszczamy ścieżkę i skręcamy w pola. Wreszcie jest cicho, piękne widoki wolnych przestrzeni. Staram się pozytywnie spoglądać w przestrzeń, chociaż nie oszukujmy się jest byle jak - szaro buro. Nic już nie zwiastuje, żebym doczekała się w mojej okolicy zimowego obrazu. A nawet można dojrzeć wiosenne symptomy, kwitną bazie, przyleciały drozdy, pozostałe ptaki odbywają wiosenne koncerty. Pokręciłyśmy się po tych polnych dróżkach i zarządziłam odwrót, wszak muszę zdążyć na skoki.