Dzisiaj wreszcie wygrzebałam się z mojej "gawry", dosyć siedzenia w domu. Skorzystałam z jako takiej pogody i wybrałam się na moje pobliskie ścieżki w poszukiwaniu oznak wiosny. Jak już pisałam lubię fotografować rozwijającą się przyrodę. Zaopatrzona w maseczkę, wiadomo bezpieczeństwo w pierwszej kolejności, wychodzę prawie skoro świt. No z tym świtem to żart. Przechodzę przez osiedle, które też już wiosenną przyrodą pachnie. Na skwerkach pojawiły się urokliwe bratki, niestety krokusy sadzone kilka lat temu w tym roku słabiej obrodziły. Mijam nieliczne osoby i wychodzę poza ścisły obręb osiedla. Mam możliwość poruszania się wśród pustych jeszcze pól. Spoglądam na każdy krzaczek szukając pierwszych pączków. Gdzieś tam na horyzoncie bielą się wspaniałe Karkonosze. Wygląda, że w ostatnich dniach trochę dosypało jeszcze śniegu. Dzisiaj pięknie zostały podświetlone porannym słońcem. Resztę historii budzącej się przyrody niech pokażą zdjęcia.
Zasłuchałam się w pięknych trelach tego śpiewaka, który nie przestawał śpiewać przez dłuższą chwilę
Po dwugodzinnym wałęsaniu się wróciłam na osiedle i do domu. To był fajny wypad, tak potrzebny. Myślę, że spodoba się i Wam taki wirtualny spacer.