sobota, 23 lipca 2016

O zachodzie słońca

Pewnego wieczoru zdecydowałam się wybrać do cieplickiego parku na plener fotograficzny. Światło ładnie operowało. Pięknie prezentowała się podświetlona fontanna na niewielkim stawku.

Więcej nie będę nic pisała, niech przemawiają zdjęcia.

















poniedziałek, 18 lipca 2016

Maciejowa - Dziwiszów

Niedzielny czas sprzyja moim wędrówkom. Tym razem nie była to jakaś ekstremalna wyprawa a raczej spacer po znanych mi już drogach.

W pierwszej kolejności zajrzałam na wzgórze parkowe w Maciejowej żeby przyjrzeć się postępowi prac przy rewitalizacji tego miejsca.

Prace przebiegają powoli ale w miarę skutecznie. Podziwiam zapał osób chcący coś zrobić nawet bez wsparcia władz miasta. Ostatnio zainteresowały mnie prace przy oczyszczaniu istniejących kiedyś tam stawków. Z jednej strony widać postęp robót i wyłoniły się z pośród chaszczy zarysy kaskadowych oczek. Jednak zniesmaczył mnie  widok śmietnika w jednym ze stawków - porzucone butelki niewiadomego pochodzenia, pełno niewybranych gałęzi. Myślę, że to zniknie. Jednak są dobre strony fajnie opisane są unikatowe drzewa, można spacerować po alejkach, które wyłaniają się i są oczyszczone z dzikich krzewów. Można dojść do dwóch ciekawych ruin  - wieży widokowej i  mauzoleum Beckera










 

Po obejrzeniu i przespacerowaniu się przeszłyśmy na drugą stronę drogi i obok kościoła pomaszerowałyśmy w kierunku stawów. Tam też miało się cos dobrego dziać. Póki co to tylko słychać było nawoływanie ptactwa też przyjemne dla ucha. Jeden ze stawów pozbawiony został wody nie wiem dlaczego, nie będę sobie tym zaprzątać głowy. Idziemy dalej opuszczamy te jakby nie było ładne tereny. Po drodze spotykam fajnego pieszczocha...

 








Wreszcie wyłaniają się zabudowania Dziwiszowa, skręcamy w prawo i dochodzimy do naszego celu na odpoczynek czyli "Chatki Niedźwiadka". Jest sporo ludzi, ma powodzenie. Zamawiamy super deser, a co zasłużyłyśmy, kalorie jeszcze spalimy w drodze powrotnej.










Kiedy zaspokoiłyśmy swoje żądze odnośnie deseru i dobrej kawy czas ruszyć dalej, a właściwie udać się w kierunku domu. Jest tak uroczo w koło, że nigdzie nam się nie spieszy i możemy podziwiać uroki naszych pięknych okolic. Dochodzimy ponownie do Maciejowej skąd już komunikacją miejską wracamy do naszych pieleszy. Zadowolone i naładowane pozytywną energią na kolejny tydzień.


 

niedziela, 17 lipca 2016

Przesieka-Zachełmie-Podgórzyn-Cieplice

Sobota - dobry dzień na wędrówkę. Jest nas trzy chętne. Jedziemy do Przesieki. Tutaj zaczyna się nasze wędrowanie. Idziemy jak przystało na turystów szlakiem, tak na początek, potem będzie różnie. Spoglądam na odległą jelenią Górę.


Przechodzimy obok dużego kompleksu wczasowego onegdaj zwanego "Łucznik", obecnie "Markus". Nic ciekawego architektonicznie, chociaż trzeba przyznać, że widać jakieś działania zmieniające oblicze tego miejsca. Zbytnio nie przyglądamy się idziemy dalej. Chwilowo poza szlakiem bocznymi uliczkami.

 

W pewnym momencie ogarnął nas śmiech a jednocześnie złość kiedy zobaczyłyśmy ten obiekt przy drodze.


 


Trzeba było naprawdę mieć w głowie nieporządek, żeby przywieźć do lasu ten fotel. A może to z "troski o turystę", żeby zmęczony miał gdzie przysiąść. W głowie mi się nie mieści co ludzie wyprawiają ze śmieciami.

Dość tych rozmyślań my idziemy dalej. Jesteśmy teraz w Zachełmiu niewielka urokliwa miejscowość w Karkonoszach.






Idziemy dalej, widać już zabudowania Podgórzyna. Po drodze miałyśmy trochę przebojów. Po ostatnich deszczach woda w każdym górskim cieku przybrała to i szlak był ździebko mokry. Widać nie tylko turysta lubi chodzić po leśnych dróżkach  ale i woda sprawdza jak to jest.

Nie dla nas to przeszkody. W Podgórzynie, kolejna sympatyczna miejscowość na naszym szlaku wędrowania, skupiłam się na przyrodzie. Lubię zaglądać do ogródków ładnie ukwieconych. No sprawdziłam jak się mają nasze podgórzyńskie bociany. Tym razem na straży gospodarstwa był tylko jeden, młody czy stary trudno było z tej odległości stwierdzić.








No i dobrze, wszystko w porządku wkraczamy do Cieplic, a raczej do Jeleniej Góry, wszak Cieplice to obecnie dzielnica. Kiedyś przed laty to było oddzielne miasto, ale to już historia.

Lubię tą polną drogą iść, bo po chwili wchodzi się na piękną aleję gdzie po obu stronach rosną wspaniałe stare dęby.






Wkraczamy do jednego z parków Cieplic - Park Norweski zwie się. O historii parku nie będę teraz rozpisywać się. Zainteresowani mogą poczytać na stronach internetowych.


Po krótkim odpoczynku przy filiżance kawy przechodzimy jeszcze przez drugo park - Park Zdrojowy i tutaj kończymy naszą jakże piękną wędrówkę. to był fajny słoneczny dzień. Do zobaczenia na kolejnych szlakach.