sobota, 6 czerwca 2020

Wiosennie jeszcze raz....

Nie ma regularności w moich spacerach, nie wiem czy kiedykolwiek jeszcze wróci regularność. Nie o tym będę pisać, jest jak jest. Za oknem różnie bywa, póki co deszczu nie brakuje, a i słońce zagląda. To też na pogodę nie można narzekać, wkoło jest zielono i kolorowo od kwiatów. Samopoczucie takie sobie jak szalki na wadze - raz w jedną stronę, raz w drugą przechylają się. Staram się żyć chwilą. Sobota weekendowa postanowiłam w końcu wyjść znowu i poszukać coś ciekawego do sfotografowania, a przy okazji przejść parę kilometrów co by nie zastać się całkowicie. W dalszym ciągu rzadko korzystam z komunikacji miejskiej, ludzie nie przestrzegają ogólnie przyjętych zasad - a szkoda. Poszłam z koleżanką ścieżką spacerową wzdłuż Bobru, którą już kilka razy przeszłam w ostatnim czasie. Nie szkodzi, zawsze coś ciekawego zauważę. Wyjątkowo sporo ludzi mijałyśmy tym razem na tej ścieżce, chociaż nie jest tak oblegana jak równoległa wzdłuż drugiego brzegu rzeki. Nawet nie obejrzałyśmy się jak licznik pokazał przebyte ok.12 kilometry, no i dobrze wystarczy jak na dzisiaj. A jak było można zobaczyć na zdjęciach.






Świtezianka

Grzywacz


Głowienki

 








Czarny bez

Kasztan




9 komentarzy:

  1. Piękne zdjęcia podajesz na swojej stronie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tez lubie tak sobie pochodzic i utrwalac co piekne, kaczuszki glowienki sliczne, switezianka najpiekniejsza, te kopki zoletego rzepiku swietnia wygladaja...
    mam podobne problemy z regularnoscia wychodzenia z domu w celach zdrowotnych.ale ostatnio jakos bardziej sie mobilizuje, jeszcze przed sniadaniem lece w teren, robie zdjecia, troche szybszego marszu i wracam zadowolona do domu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, podczas takiego spaceru próbuję nie myśleć o trudnej rzeczywistości. Dziękuję za odwiedziny.

      Usuń
  3. Fantastycznie uchwyciłaś świteziankę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kaczki głowienki prześliczne, nie znam; pod nimi kudłata zerwa kulista, szukam jej od jakiegoś czasu na naszych łąkach; u nas w sobotę pierwszy dzień letniego ciepła, męcząco, człowiek nie przyzwyczajony; pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te kaczki upodobały sobie właśnie te miejsca na Bobrze i tu sobie pływają. Ponoć nie ma być upałów w lecie, też tego nie lubię. Nie te lata na upały.

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń