Zostajemy jeszcze w październikowych klimatach. Kolejny dzień przepiękny, słoneczny i spokojny. Jadę solo do Jagniątkowa, do lasu - lasu bukowego. Gdzie zapewne kolorów jesieni nie zabraknie. gdzie będą usłane dywany pod nogami. Nie zawiodłam się tak było, zobaczycie na załączonych zdjęciach. Kiedy las objął mnie swoimi ramionami zatraciłam się w obserwacji potoków górskich. Tym razem było mniej wody niż w dniach wrześniowych. Tym niemniej woda przyciągała do siebie.
Po dłuższej sesji opuściłam potok i powędrowałam dalej. Pod nogami szeleścił dywan usłany z liści, tak że ścieżki nie widać było. Zza drzew przenikają promienie słoneczne. Las odsłania swoje ozdoby, czyli liczne skałki pięknie porośnięte mchem. Na gałązkach mienią się ostatnie kolorowe listki. A na zwalonych konarach całe kolonie huby o różnych kształtach.
I kolejny potok zwany "Sopot". A wkoło cisza, drogą od czasu do czasu przejeżdżają rowerzyści. Myśli uspakajają się, można na moment oderwać się od miejskiej rzeczywistości. Przebywanie w takim lesie to najlepsze lekarstwo na zbolałą duszę i nie tylko. Po kilku godzinach wróciłam szczęśliwa do domu.