poniedziałek, 25 września 2017

Pobyt nad polskim morzem cz.6 i ostatnia

Tym wpisem zakończę już opowieść o pięknym naszym wybrzeżu. Ostatni wpis będzie dotyczył samego Dziwnówka, w którym kwaterowałam z koleżankami jak i Dziwnowa, miasta oddalonego o 2km od Dziwnówka. Do Dziwnówka od nas można było wygodnie przyjechać autobusem, gorzej było z powrotem - ale to już inna bajka. Zostańmy jeszcze w Dziwnówku. Dziwnówek - wieś w województwie zachodniopomorskim w gminie Dziwnów. Leży pomiędzy Morzem Bałtyckim, a Zatoką Wrzosowską. Z przyczyn całkiem prozaicznych (Dojazd) wybrałam za cel tegorocznego pobytu Dziwnówek. Ważne do plaży nie daleko, a i do innych miejscowości było łatwo dojść, czy dojechać. Sam Dziwnówek właściwie składa się z pensjonatów i innych domów wynajmujących kwatery, typowa wieś wczasowa. Niestety jak dla mnie równowagę między zabudową a przyrodą zakłóciły powstające wysokościowce oferujące apartamenty. Ktoś zaraz powie, a dlaczego nie? przecież postęp itd. Nie przekonuje mnie to wcale. Pamiętam tą wieś z bardzo odległych czasów, kiedy przy nadbrzeżu był fajny pas lasu sosnowego, obecnie gdzie nie gdzie stoją pojedyncze sosny, wszędzie budynki.






 




 

Nad Zalewem Wrzosowskim jeszcze korzystają z dobrych wiatrów miłośnicy kitesurfingu  i windsurfingu 



 

Z Dziwnówka do Dziwnowa robiłyśmy piękny spacerek plażą. Można było również wędrować ścieżką powyżej wydm. Pierwszy nasz spacer zaprowadził Nas aż do ujścia cieśniny Dziwny do morza. Kolejnym punktem ciekawym w niedalekiej odległości był most łączący oba brzegi z częścią podnoszoną umożliwiającą wpływanie kutrów czy innych jednostek pływających. Nie czekałyśmy na ten moment. Wędrujemy przez całą długość miejscowości zaglądając tu i tam w boczne uliczki. Ruch jak na wrzesień duży, mimo, że i pogoda nie sprzyjająca. ja rozglądam się za ciekawą architekturą, ale tak po prawdzie nie znajduję nic ciekawego. Jedynie zainteresowały mnie dawne domki rybackie na osiedlu Rybackim. W głębi miasteczka każdy domek, pensjonat inny. Wszędzie mnóstwo kiosków namiotów i tym podobnych budowli, w których kwitnie handel jak to bywa w każdym turystycznym miejscu.



 



 
 










 

Ciekawostką na, którą natknęłam się - była tablica pamiątkowa, na której zaznaczono, że w tym miejscu był wybudowany w 1890 roku największy obiekt uzdrowiskowy nad Bałtykiem. Mógł pomieścić jednorazowo 240 kuracjuszy, posiadający wszelkie wygody. Koniec świetności nastąpił w 1913 roku, kiedy nawiedził to miejsce wielki sztorm i dokonał dużego spustoszenia. Uzdrowisko dotrwało do 1918 roku.




 

I tak skończyła się moja tegoroczna przygoda z morzem i jego okolicami. Nie jest źle snuję już plany na przyszły rok. Póki co wracam na swoje udeptane szlaki wśród jesiennych kolorów.

 

4 komentarze:

  1. Też pamiętam tamten dawny Dziwnówek zatopiony w sosnym lesie, z dzikim zejściem nad Bałtyk... A w Dziwnowie lubie Park Miniatur Latarni i Kolejek, marinę i oczywiście osiedle rybackie (podobie, jak Ty) Apartamentowce niestety sa znakiem naszych czasów. Wyrastają wszędzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, czasy zmieniają się, nie koniecznie na lepsze, ale to nie mnie oceniać.

      Usuń
  2. To była piękna przygoda, dziękuję za relację.

    OdpowiedzUsuń