Wszystkie zamieszczone fotografie są wykonane przeze mnie. Wszelkie kopiowanie tylko za moją zgodą.
środa, 25 listopada 2015
sobota, 21 listopada 2015
W górach zima, w dolinach wiosna?
Po kilku dniach opadów sobota - dzień pełen słońca chociaż chłodny.
Wiadomo, że w takim dniu ja gdzieś na szlaku.
Wybrałam krótką trasę do Pakoszowa, dawno tam nie byłam.
Idę przez łąki, które mimo wszystko fajnie wyglądają takie szaro brązowe. A kiedy spojrzałam w dal ku horyzontowi zobaczyłam pięknie ośnieżone, słońcem podświetlone góry.
Wchodzę w zagajniki i drogą prowadzącą wzdłuż rzeki dochodzę do pałacu w Pakoszowie.
Chciałam zobaczyć co się zmieniło, dawno tutaj nie byłam. Za pałacem przespacerowałam się fajnie przygotowanymi groblami między kilkoma stawami. Muszę tutaj wrócić wiosną może będzie więcej ptactwa. Teraz tylko pływały dwa piękne łabędzie.
Weszłam do kawiarni pałacowej na smaczną kawę.
W dalszym ciągu piękny dzień idę dalej przez łąki szukając ciekawych obiektów fotograficznych.
Kiedy doszłam do przedmieść Sobieszowa zauważyłam ciekawą scenkę. Były to ćwiczenia w zaganianiu owiec przez pasterskie psy, prawdopodobnie Border Collie, bardzo przyjemny widok.
A dalej zaskoczenie, kwitnące bazie, a przecież to końcówka jesieni. No cóż anomalie bywają.
niedziela, 15 listopada 2015
Wrocław
Wybrałam się do Wrocławia. Miałam dwa ważne cele. Pierwszy - spotkanie z długo nie widzianą koleżanką, a nawet Kimś więcej niż koleżanką. Drugi - spotkanie z rodziną. przed południem przyjechałam do Wrocławia, dawno tutaj nie byłam. Byłam trochę zdenerwowana, a zarazem ucieszona, że już za chwilę zobaczymy się. Nie byłam pewna jak potoczy się nasze spotkanie. Dobra nie będę rozpisywać się. Jednym słowy spotkanie było dla mnie bardzo budujące, jednak dopiero następnego dnia przyszły refleksje - chyba trochę egoistycznie zachowałam się, a może nie? Rozstałyśmy się po chwili, obowiązki tego wymagały. zadowolona i lekka na duszy pojechałam do rodziny. Miałam obiecany spacer po wieczornym Wrocławiu. Tutaj słowa są zbędne niech przemawiają zdjęcia, wszak to blog fotograficzny. Jedno mogę napisać Wrocław tak w dzień jak i wieczorem jest piękny.
środa, 11 listopada 2015
Świąteczny dzień
Z racji dzisiejszego święta wybrałam się spenetrować nową/starą ścieżkę bardzo romantycznie zwaną "Ścieżką poetów". Dlaczego napisałam ścieżka nowo/stara? już tłumaczę. Przed wielu wielu laty była to piękna ścieżka bardzo często uczęszczana przez dawnych jeleniogórzan. W latach pięćdziesiątych jak wiele podobnych miejsc spacerowych z różnych względów uległa zapomnieniu. A że przyroda nie lubi pustki, to też wzięła w swoje panowanie i ścieżka niemal całkowicie zarosła, infrastruktura uległa zniszczeniu. Dopiero w ostatnich miesiącach grupa jeleniogórzan przyjrzała się temu i podjęła decyzję przywrócenia jej jeleniogórzanom. Postanowiłam właśnie dzisiaj przejść nią, mimo, że pogoda nie zachęcała wędrówce. Nie szkodzi - poszłam. Ścieżka zaczyna się przy ścieżce rowerowej w Dolinie Bobru, przy "Cudownym źródełku".
Ze ścieżki rowerowej skręcam w lewo i po schodkach wchodzę do góry, dalej idę w górę. Dochodzę do miejsca gdzie rośnie duży trochę już wiekowy dąb - zwany "Cesarskim dębem"
Chwila odpoczynku i idę dalej kierując się umieszczonymi znakami. Teraz ścieżka poetów prowadzi szlakiem zielonym przez las usłany dywanem liściastym jest pięknie. Ścieżka godna poetów można oddać się rozmyślaniom. Wkoło cisza, jedynie gdzieś pośród gałązek słychać śpiew ptaków, czasami minęły mnie pojedyncze osoby.
Schodzę ze szlaku, skręcam w prawo i idę dalej piękną lecz miejscami wąską ścieżką. Po prawej stronie w dole przebija widok ścieżki rowerowej i płynący Bóbr, wygląda to ciekawie.
Po pewnym czasie ścieżka prowadząca w dół skręca w lewo i początkowo pokonuję kolejne schody i wspinam się do góry.
Dochodzę ponownie do szlaku zielonego, a po paru krokach tabliczka kieruje mnie na punkt widokowy, który został solidnie zabezpieczony. W dole widać ścieżkę rowerową i rzekę Bóbr. A kiedy byłaby lepsza widoczność to wyraźnie byłoby widać część Jeleniej Góry z Kościołem Łaski a nawet Góry Sokole.
Po chwili nacieszenia się mimo wszystko pięknymi widokami wracam na szlak. Niestety pogoda psuje się, zaczyna padać. Postanawiam wrócić już zielonym szlakiem do centrum. Spacer "ścieżką poetów" dokończę innym razem. Był to udany spacer.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















