sobota, 11 lipca 2020

Kwiaty i nie tylko...

Nie tylko do  prawdy
trzeba być przygotowanym.
Do zobaczenia piękna także. (Zofia Kossak-Szczucka)

Miało być inaczej, a wyszło jak wyszło. W zasadzie nie narzekam ważne, że kilometry zrobione. Po kolei miałam z koleżankami wyjść rano na kolejną wędrówkę w leśne okolice Jeleniej Góry. No i co? Od samego rana pada, jest chłodno - decyzja nie idziemy. Każda zapewne zajęła się innymi obowiązkami. Nie minęło pół godziny od naszej rozmowy i co deszcz najnormalniej w świecie przestaje padać. Chwilę pomyślałam wypiłam kawę, aparat w dłoń i wychodzę bez nakreślonego planu. Od tak przeszłam po osiedlu po różnych zakamarkach jak zwykle w poszukiwaniu kwiatów. Część już przekwitła, ale są i takie, które dopiero zaczynają swoje kwitnięcie.


















Nie tylko kwiaty nadarzyły mi się, zwierzyniec też musi być. Chociaż to raczej ptaszyny były ale jakie urokliwe.







Kiedy nacieszyłam oczy, aktywnie przeszłam parę kilometrów mogłam spokojnie wrócić do domu. Do zobaczenia przy okazji następnego spaceru.



czwartek, 9 lipca 2020

Spacer

Nie prześladujcie tego,

co jest piękne na świecie

i czym zachwyca się niebo

swymi niezliczonymi oczyma. 

(Giordano Bruno)

Dzisiaj zapraszam na krótki popołudniowy spacer w poszukiwaniu koloru i kształtu naszych pięknych kwiatów. Lubię zaglądać do przydomowych ogródków, zatrzymywać się na łąkach czy nawet przy  trawnikach wzdłuż chodników. W mojej okolicy powstało spore osiedle domków jednorodzinnych i każdy ma jakiś mikroskopijny ogródek. Szkoda tylko, że coraz częściej sadzą iglaki i mają spokój. A przecież kwiaty są tak piękne.

To są lilie z mojego balkonowego mini ogródka
















Nie zabrakło na tym spacerze akcentów zwierzęcych. To moi obowiązkowi modele i przyjaciele. Tym razem spotkałam kota - co to deszczu się nie boi, wie gdzie można schować się. A i wróbelek elemelek śpiewem mnie kusił.





I tak moi mili i ja deszczu się nie bojąc zrobiłam godzinny spacerek daleko od domu nie odchodząc. Pozdrawiam Was mili i również do spacerów zachęcam.

środa, 1 lipca 2020

Miasto moje miasto.......

Miasto moje miasto jak tu cię nie lubić.      Łapię chwile kiedy nie pada i nie ma jeszcze upału. Jednego i drugiego mój pesel nie lubi. Wymyśliłam sobie, że będę spacerowała po uliczkach o pięknych nazwach, których patronami są sławne osoby z dziedziny kultury, żeby nie było jakiś domysłów. Jak pomyślałam tak zrobiłam. Rzadko zapuszczam się w te strony miasta, to tym bardziej chętniej poszłam. Skupiam swoją uwagę jak zwykle na architekturze i jej szczegółach. Sporo jest tutaj domów jeszcze przedwojennych no i te mają ciekawy wygląd, gorzej z budownictwem powojennym. 






Wynajduję ciekawe detale, którymi przyozdabiane były domy, niektóre są bardzo misterne i ciekawe.



I tak sobie idę, wreszcie dochodzę do pierwszego oczka wodnego i miejskiej zieleni. Spotykam czworonożnego przyjaciela, który przebiera łapkami raz na lewo raz na prawo.






Po przejściu kolejnych uliczek jestem przy trochę większym zbiorniku wodnym, na którym goszczą zawsze kaczki i łabędzie. Przyglądam się im zauważam mamę z czwórką maluchów, która wolała opuścić gwarne towarzystwo czekające, że mieszkańcy rzucą jakiś poczęstunek. Spotykam zakochaną parę gołębi, które za nic mają wszystkich i oddają się miłosnym zajęciom. I tak sobie spaceruję zapominając o trudach dnia powszedniego. Jedynie obecność maseczki o tym przypomina. 







Czas wracać do domu, robi się coraz cieplej i więcej ludzi przemieszcza się ulicami. Pozdrawiam odwiedzających i spokojnych chwil życzę. A za pozostawione słowo komentarza dziękuję.