wtorek, 2 stycznia 2018

1. Borowice - Przesieka.

Kolejny rok nas powitał - 2018, co przyniesie każdy zapewne zadaje sobie to pytanie. Jedno jest pewne nam przybyło lat. A jaki będzie każdy kolejny dzień - zobaczymy. Dzisiaj Nowy Rok, część ludzi odpoczywa po harcach nocy sylwestrowych, a ja wybrałam się na pierwszy spacer tego 2018 roku. Na ten spacer wybrałam Borowice, do których dojeżdżam z koleżankami miejskim autobusem, gdzieś w połowie drogi pan kierowca wiózł tylko nas - fajnie. Borowice piękna miejscowość Pogórzu Karkonoskim. Borowice zostały założone przez religijnych uchodźców z Czech – po wojnie 30-letniej w XVII stuleciu. Dzisiaj jest turystycznym miejscem dla wszystkich, którzy lubią wędrówki. Ostatnią jeszcze nie skończoną atrakcją turystyczną jest osada lapońska, gdzie można spędzić nocleg w oryginalnych namiotach.


 

Zapewne więcej uroku byłoby gdyby zamiast błota wszędzie leżał biały puch śniegowy. No cóż poczekamy może zima zawita do Borowickiej "Laponi". Póki wchodzimy na zielony szlak i leśnymi dróżkami pokonując niewielkie przeszkody idziemy w kierunku Przesieki.


 

Zaglądam na potok Myi i jej kaskady.


 

Po drodze spotykam przesympatycznego psiaka, który chcąc pokazać się w całej krasie "wdrapał" się na skałę.


 

Dalej wzdłuż potoku "Podgórnej" dochodzimy do wodospadu, gdzie ku uciesze licznych widzów kąpią się "morsy". Pewnie jak by co to pogoda za ciepła jak dla morsów.









Jeszcze tylko wędrówka wzdłuż potoku i dochodzimy do zabudowań Przesieki. A ponieważ do autobusu jest jeszcze chwila schodzimy w dół do Podgórzyna i tutaj kończymy naszą wędrówkę, jeszcze tylko przejazd autobusem na moje osiedle w Jeleniej Górze. I tak przyjemnie rozpoczęłyśmy kolejne rok. Życzę miłego czytania i oglądania, a pozostawienie słów kilka w komentarzu mile widziane.






sobota, 30 grudnia 2017

NOWY ROK

 

Moi kochani niech ten nadchodzący rok 2018 będzie udany dla każdego, niech pozwoli na spełnienie niejednych marzeń, niech zdrowie nie opuszcza nas. WSZYSTKIEGO DOBREGO.


środa, 20 grudnia 2017

Świąteczny czas

To będzie krótki plener fotograficzny z nocnego miejsca w moim mieście. Wyjątkowo zdjęcia w tonacji czarno-białej. Mam wrażenie, że bardziej przemawiają.









 
 

Do Świąt już tylko kilka dni, to też pozwólcie, że tą drogą wszystkim przemiłym znajomym - Tym, których znam osobiście i Tym, którzy tylko wirtualnie są mi znajomi, chciałabym złożyć najserdeczniejsze życzenia. Oby te dni i każdy dzień tego roku i kolejnego przyniósł same dobre wydarzenia.

 

sobota, 9 grudnia 2017

73. Szklarska Poręba

Odbyłam dzisiaj kolejny uniwersytecki spacer. Każda możliwość wyjścia z domu jest dla mnie fajną sprawą. Było nas kilkanaście osób, w tym rodzynek - prowadzący Wojtek. Zapowiada się całkiem fajny dzień. W nocy ździebko popadał śnieg, zrobiło się biało. Nieśmiało przedzierało się słońce. Jedziemy do Szklarskiej Poręby Średniej. Wysiadamy obok odbudowującego się obiektu Muzeum Mineralogicznego, które jakiś czas temu uległo spaleniu się. Jest chłodno, chociaż śniegu bardzo mało. No cóż na zimę w mieście jeszcze poczekamy. Wchodzimy bocznymi dróżkami na niebieski szlak, którym dochodzimy do domu, w którym mieszkał znany malarz Vlastimil Hofman, urodzony w XIX w. Urodzony w Czechach, studiujący na ASP  w Krakowie. Ostatnie lata życia spędził w Szklarskiej Porębie, zmarł w 1970 r. Osoba, która opiekuje się schedą po malarzu oprowadza nas po niewielkich pomieszczeniach, gdzie znajdują się obrazy jego warsztat pracy, nieliczne ozdoby i meble. Nie tak dawno oglądałam część obrazów znajdujących się w Muzeum "Dom Hauptmanów".   Hofman mieszkając w Szklarskiej Porębie dużo malował portretów mieszkańców miasta. Jego obrazy są jak dla mnie bardzo wyraziste, czytelne w swej postaci.










 

Żegnamy się z twórczością Hofmana i idziemy dalej. Wchodzimy do lasu, szlak robi się coraz mniej ciekawy. w całym obrębie lasu widać ślady wyrębu drzew. Droga po której prowadzi szlak jest rozryta niemiłosiernie. I tu zaczynają się problemy, część koleżeństwa ugrzęzło w błocie niemal po kolana. Ja przezornie zeszłam ze szlaku i lasem jakoś przeszłam ten najgorszy odcinek drogi.


 



 

Doszliśmy do Ciekawej grupy skałek zwanej "Chybotek". Kiedy wejdzie się na górny głaz można go rozkołysać.






 

Wreszcie dochodzimy do możliwej drogi i schodzimy do Szklarskiej Poręby Dolnej i kierujemy się na dworzec kolejowy. Górnolotnie napisałam "dworzec" po prostu przystanek kolejowy. Budynek, który kiedyś był dworcem jest w stanie opłakanym. Żegna nas padający śnieg.





 

Spacer mimo tych błotnych przygód był bardzo udany, wszyscy zadowoleni  wracamy pociągiem do domu.                                                    Życzę miłego czytania i oglądania, a zostawiony komentarz mile widziany.