sobota, 21 października 2017

61. Staniszów

Sobota, to mój zwykły dzień wędrówek. Nie inaczej było dzisiaj. Spotkałyśmy się w kilka równie chętnych do wędrowania koleżanek i pojechałyśmy do Staniszowa. Wysiadamy przy górnym pałacu. Spacerujemy po otaczającym go parku, każda z nas próbuje znaleźć ciekawe kadry godne obiektywu. Jest uroczo w każdym miejscu. Szczególnie pięknie wygląda sam pałac i jego najbliższe otoczenie. O pałacu nie będę rozpisywać się, można poczytać na stronach internetu Tutaj Ja chciałam pokazać to co mnie zauroczyło w tą jesienną jeszcze pełną kolorów sobotę.
















 

Kiedy już nacieszyłyśmy oczy tymi widokami, poszłyśmy dalej idąc przez miejscowość co chwilę zachwycałyśmy się piękną przyrodą. I tak dotarłyśmy do kolejnego pałacu - Na wodzie. Tutaj można znaleźć szczegóły. Pałac przechodzi dużą metamorfozę, staje się ciekawym Ośrodkiem hotelowo-rekreacyjnym. Robię kilka fotografii i decydujemy się opuścić to miejsce. Idziemy na kawę, zasłużyłyśmy na odrobinę kulinarnej przyjemności. Wprawdzie mogłyśmy wypić w pałacu ale nęciło nas sprawdzić jak jest w pobliskim lokalu, niedawno otworzonym - "Staniszówka" .









 

"Staniszówka" w całej okazałości.

 
 






 

Fajnie siedziało się przy smacznej kawie i jeszcze smaczniejszej szarlotce. Jednak trzeba było wracać do domu. Opuszczamy jesienny Staniszów i polną drogą poszłyśmy do Jeleniej Góry na jeden z przystanków, z którego odjeżdżamy do domów. To była kolejna przesympatyczna wędrówka. Pogoda jednak zmienia się i nie wiem czy to nie ostatnia taka kolorowa wyprawa.







 Do następnego spotkania na szlakach turystycznych znanych i dopiero odkrywanych.




 

piątek, 20 października 2017

60. W drodze na Chojnik

Nie można tracić tych pięknych dni. Nie wiadomo jak długo będą. To też mając trochę wolnego czasu. Bo tak jakoś składa się, że emeryt ma bardzo mało czasu, ciągle coś się dzieje. Wracając do tematu, zdecydowałam się dzisiaj zdobyć górę, na której niejaki Schaff­gotsch miał swój zamek. Historię można poznać na kartach internetu. Ja skupię się na pięknej drodze w jesiennych barwach. Wybrałam szlak zielony, tak żeby sobie uatrakcyjnić  wędrówkę. Nie byłam sama to wędrowanie było ciekawsze. Musiałyśmy z koleżanką uważać, bo duże ilości pięknych liści pod nogami oprócz swego uroku stanowiły niebezpieczeństwo "przejechania" się na nich. Dzielnie pokonywałyśmy kolejne stopnie schodów prowadzące na zamek. Minęłyśmy przełęcz Żarską  i wspięłyśmy się na górę. Widoki po drodze były przepiękne. Łapałyśmy w obiektyw opadające liście, atmosfera wprost bajeczna. Wreszcie przekroczyłyśmy bramę prowadzącą w okolicę zamku. Pierwsze kroki kieruję na miejsce widokowe, byłam zachwycona otaczającymi mnie widokami. Krótka sesja fotograficzna i podejmujemy decyzję schodzenia w dół ale już spacerowym szerokim szlakiem.
































 

To był udany dzień. Tego szelestu liści nie da się opisać słowami tych kolorów jakie były wokół mnie nie da się nawet pokazać na zdjęciach. To należy samemu widzieć, odczuwać żeby spodobało się. Korzystajmy z tych słonecznych dni. Miłego czytania i oglądania.