niedziela, 8 lutego 2015

Wreszcie trochę śnieżnej zimy

Ucieszyło mnie to co zobaczyłam dzisiaj za oknem.
Wreszcie trochę więcej posypało śniegiem.
Jednak silny wiatr zweryfikował mój plan wędrówki
i zamiast "Samotni" Był tylko leśny szlak z Michałowic przez "Grzybowiec"
do Sobieszowa.
Szlak przysypany świeżym śniegiem, nikt jeszcze dzisiaj nie szedł.
Momentami zapadałam się po kolana super.
Cisza tylko wiatr hulał w czubkach drzew, chociaż czasami
ostrzegawczo trzeszczały konary.
Żałowałam tylko, że nie spotkałam żadnej zwierzyny jedynie świeże tropy.
Po drodze mijałam majestatyczny zamek Chojnik górujący nad Sobieszowem.














sobota, 31 stycznia 2015

Pola i inne bezdroża

Zimy w mieście raczej nie ma, nie szkodzi wśród przyrody jest zawsze coś fajnego.
jak zawsze staram się okiem obiektywu coś wypatrzeć.
A to dziwne chore drzewa, a także potęgę i piękno drzew.
Ciekawe zjawisko atmosferyczne, czyli gęste chmury nad górami.
I tak sobie wędrowałam

















niedziela, 18 stycznia 2015

Wzdłuż potoku "Czerwień"

No cóż zimy jak nie było, tak niema. No tak w kalendarzu jest,
w naturze raczej brak.
Wybrałam się jednak w plener, dzień całkiem fajny.
Nie mam zamiaru siedzieć w domu.
dojeżdżam do Przesieki, dalej już pieszkom kierunek
wzdłuż potoku Czerwień do Jagniątkowa.
Zauważyłam na szlaku nowe ławeczki, ucieszyło mnie to niezmiernie.
Przechodzę obok dużego ośrodka wczasowego dawnie zwanego "Łucznik",
dzisiaj "Markus". Dymi się z komina, znak, że są wczasowicze, wszak ferie zaczęły się.
Idę wzdłuż potoku, fajne miejsce dużo kaskad na nim.
Fotografuję, jak również inne ciekawostki.
I tak pomalutku dochodzę do drogi prowadzącej do Jagniątkowa.
Chwila przerwy w Karczmie "Wedle Bućków" i powrót do domu.















niedziela, 28 grudnia 2014

Pierwsze oznaki śnieżnej zimy

Troszeczkę poprószyło, jest szansa na ładną śnieżną zimę.
Wybrałam się do Jagniątkowa, w planie była wędrówka do wodospadu "Szklarka".
Wchodzę na drogę pod reglami. Droga równa przeznaczona dla biegaczy, narciarzy no i oczywiście
piechurów.
Podziwiałam obsypane śniegiem drzewa, jest lekki mrozek pojawia się słońce.
Po pewnym czasie skręcam w prawo i drogą przez nas zwaną białą drogą schodzę w dół do wodospadu.
Wodospad przedstawia się imponująco, wkoło dużo turystów - wiadomo świąteczny czas.
Obok w schronisku "Kochanówka" zatrzymuję się na posiłek. Zamawiam nawet dobrą kawę.
Kilka zdjęć i pora wracać.
Wracam zielonym szlakiem do Michałowic, skąd miejskim autobusem wracam do domu