Musiałam wreszcie podjechać do Cieplic na cmentarz zapalić światełka na grobach bliskich. Właściwie mogłabym przejść pieszo, to tylko ok. 7 km. Jednak iść przez miasto nawet bocznymi drogami nie bardzo uśmiechało mi się. Wybrałam czas kiedy mniej ludzi jest w autobusach i pojechałam. Nawet podczas tej eskapady trafiałam na ciekawostki, które można było sfotografować. Podejrzewam, że ludzie patrzyli na mnie jak na kogoś dziwnego. Przez dłuższy czas polowałam na koronkowo-perełkowe dzieła.
Kiedy już zrobiłam na cmentarzu to co trzeba zebrałam się w drogę powrotną. Dłuższą chwilę szłam pieszo przez część miasta, która ma charakter bardziej wiejski jak miejski i nie bez powodu. Przed wielu laty Jelenią Górę i Cieplice przedzielała wieś Malinnik. Cały czas szukałam oznak kolorowej jesieni. Niestety dzisiejszy dzień trochę mnie zawiódł, mimo że rano był lekki przymrozek to wcale nie zapowiadało pięknego słonecznego dnia, bo wszystko spowite było mgłą. Tym niemniej coś tam znalazłam. Zobaczcie sami.
