niedziela, 11 października 2020

Opowieści Leśnych Skrzatów

 Tak, tak są leśne skrzaty - nie wierzycie? Nic trudnego, trzeba tylko wyjść do lasu, a może tylko do ogrodu. Najpierw zamknąć oczy, chwilę pooddychać spokojnie i kiedy Spojrzycie na okoliczną przyrodę - zobaczycie Je. Trzeba tylko bardzo mocno chcieć.         "Jak nie kochać jesieni, jej babiego lata.......

"Jak nie kochać jesieni, jej barw purpurowych.....

   "Jak nie kochać jesieni, smutnej, zatroskanej...."                                      słowa T. Wywrocki     

I ja pytam się Jak nie kochać jesieni, takiej słonecznej leśnej, tajemniczej. Teraz kiedy mamy trudne dni, nie wiemy co będzie jutro - kochajmy to co dzisiaj. Obudźmy w sobie wyobraźnię i dziecięcy zachwyt liściem kolorowym lub opowieścią o "skrzatach leśnych.     

"Spróbuj pokochać jesień

z niesamowitymi urokami

Spójrz ile piękna niesie

obdarzając Cię nowymi dniami."   T. Karasiewicz










Może gdzieś pod grzybkiem mieszka
















Lub w dziupli znalazł schronienie.



I tak się kończy moja opowieść o leśnych skrzatach, a może tylko opowieść o mojej wyobraźni, która płata figle. Jeśli pojawił się uśmiech na Twej twarzy to dobrze, dziękuję za odwiedziny. 

czwartek, 8 października 2020

Spacer......

Umawiam się z koleżanką na taki bez większego planu spacer. Jeden warunek jak najmniej ludzi na szlaku, a najlepiej wcale. Można napisać, że udało Nam się. Z naszego osiedla wchodzimy na ścieżkę rowerową prowadzącą do wylotu z Jeleniej Góry, a jeszcze przed osiedlem Maciejowa. Jak zauważyłam być może w przyszłości będzie przedłużona i będzie prowadzić wzdłuż nowo wybudowanej obwodnicy Maciejowej. Idziemy całkowicie "lajtowo", nie wiele rozmawiamy, można powiedzieć rozkoszujemy się ciepłem szumem drzew. Nie wzięłam nawet aparatu fotograficznego, no nie przepraszam miałam coś na kształt aparatu. Nie nie to nie telefon, jak już nieraz pisałam nie lubię tego urządzenia jako aparatu fotograficznego, chociaż powiadają, że można robić nim bardzo dobre zdjęcia. No nie lubię i już. Mam od jakiegoś czasu takie maleństwo co można schować do kieszeni i nie waży kilogramy, jak moje normalne aparaty. Nie planowałam dzisiaj robienia zdjęć. To miał być taki relaksujący spacer. Kto wie czy znowu nie przyjdzie zamknąć się w domu. Kiedy ścieżka doprowadziła nas do estakady skręciłyśmy w polną drogę i doszłyśmy do prywatnych stawów, już dawno tutaj nie byłam. Chciałam zobaczyć co zmieniło się. W okolicznych laskach pomieszkują koniki polskie. Tym razem spotkałyśmy tylko ptactwo na stawkach tzn. rodzinkę łabędzią i gęsi kanadyjskie. Wracałyśmy tą samą drogą. I to byłoby tyle, jeżeli chodzi o dzisiejszy spacer. 




Czyżby zbliżała się ostra zima.
















Jeszcze nie tak dawno po obu stronach rosły piękne drzewa, teraz tylko pniaki zostały



Przepraszam jeszcze raz za mało udane technicznie zdjęcia.