środa, 10 lipca 2019

41. Przesieka.

Zaczynam cykl postów z wypadów do miasteczek i wsi w niedalekiej odległości od mojej Jelonki. Była Sosnówka, teraz przyszła kolej na Przesiekę. Podobnie jak poprzednio zajechałam miejskim autobusem do końcowego przystanku. W miejscu tym znajduje się ośrodek wypoczynkowy Chybotek. Z miejsca tego odchodzi szlak turystyczny prowadzący na Przełęcz Karkonoską ze schroniskiem Odrodzenie. Jeden z dłuższych szlaków. To już zostawiam dla sprawniejszych piechurów. Ja zawracam i będę schodziła w dół. Nie do końca to prawda Przesieka położona w pofałdowanym terenie w centrum Karkonoszy w Dolinie Czerwienia, Podgórnej i  Myi na wys. 480 - 700m n.p.m. Przesieka wieś turystyczna, jako ciekawostką jest to, że w lipcu 1945 roku znaleziono zaginione dzieła J. Matejki stąd przez jakiś czas wieś nosiła nazwę Matejkowice. Z kolei w latach 1961-1968 mieszkał George Bidwell. Wieś obecnie znana jest turystom z wielu ciekawych miejsc jak wodospad Podgórnej, kaskady na Myi a od kilka ostatnich lat doszła jeszcze jedna atrakcja - Ogród Japoński SIRUWIA. Z wielu miejsc można podziwiać wspaniałe widoki panoramy Karkonoszy jak i kotliny Jeleniogórskiej. Ja skupiłam się tym razem na widokach jak i ciekawej architekturze.







 Na moment zeszłam z drogi asfaltowej i skrótami schodzę w dół.


Spotykam wspaniałego psiego pasterza, który przez moment pomyślał, że jestem zgubioną owieczką, jednak po sprawdzeniu i przywitaniu się wrócił do swojego stadka.








 Trafiłam na ciekawe miejsce ze zdjęciami z dawnych lat, ciekawie było niektóre miejsca porównać z czasami dzisiejszymi.


 Kamień Waloński

















 Duch Gór - Karkonosz.





I tym pięknym bukietem hortensji kończę spacer po Przesiece. Dziękuję za odwiedziny i pozostawienie kilku słów.

czwartek, 4 lipca 2019

40. Sosnówka

Jakoś nie mogłam usiedzieć w domu, pogoda zapowiadała się znośna, a nawet całkiem fajna. spakowałam plecak i zdecydowałam się pojechać do Sosnówki. Sosnówka to duża rozczłonkowana wieś łańcuchowa leżąca na pograniczu Pogórza Karkonoskiego i Kotliny Jeleniogórskiej. Chciałam zobaczyć jak postępują prace przy budowie kompleksu apartamentów. Pamiętam to miejsce kiedy jeszcze stał pensjonat z dawnych lat usytuowany na pagórku wśród drzew. Jak wygląda to miejsce dzisiaj!





Plusem tej budowy jest wygląd obiektu pasujący do tego terenu. Rozmach budowy jednak poraża. Nic to popatrzyłam i realizuję swój plan tzn. schodzę w dół. Po drodze mijam stare wille, pensjonaty. Zaglądam do ogródków. Jest mi bardzo dobrze, nie ma dużego ruchu na drodze, pachnie żywica z mijanych lasów czego więcej chcieć. I tak dochodzę do jednego z bardziej znanych pensjonatów  - "Krasnoludki". Wcześniej jednak jeszcze mijam relikt przeszłości, a właściwie już ruiny tego obiektu. Zatrzymuję się przy "Krasnoludkach" widząc stoliki na zewnątrz i jak się domyśliłam właściciela. Z uśmiechem na twarzy pytam czy mogłabym napić się kawy - była wszak jeszcze wczesna godzina. I jakie moje zdziwienie - otrzymałam twierdzącą odpowiedź - ależ oczywiście proszę siadać. Wszak spragnionego turystę należy napoić i nakarmić. A może to mój urok osobisty tak zadziałał?












Fakt, faktem,  dostałam smaczną kawę porozmawiałam z Panią, która tutaj pracuje. Kawa wypita można iść dalej. Obserwuję jak odnawiane są budynki, jak również stawiane nowe, może nie do końca pasujące taki trochę styl podhalański. Podoba mi się kiedy widzę remontowane stare budownictwo z zachowaniem detali.










 Schodzę na moment z głównej ulicy i skrótem idę w dół.









W pewnym miejscu można było zobaczyć wzgórze Grodna z ruinami zamku  Henryka. Jak zauważyłam jest już pokryty dachem.




I tym sposobem znalazłam się w Sosnówce Dolnej, gdzie skończyłam swoją wędrówkę. Gdzie mnie poniosą nogi następnym razem - zobaczymy, jeszcze nie wiem. Póki co pozdrawiam i życzę miłego oglądania i czytania.