sobota, 9 czerwca 2018

33. Podgórzyńskie stawy.

      Dzień spacerów, pogoda sprzyja, chociaż mogłoby być trochę chłodniej. Jakoś nie miałam ochoty na dalszy wypad, wybrałam miejsce w pobliżu miasta. A właściwie na granicy Podgórzyna i mojej Jelonki. Są to stawy hodowlane ze smażalnią ryb. Skąd wzięły się o to krótki opis.                                                              " Założone na początku wieku XIV i XV przez cystersów, przy których powstała osada Podgórzyn. Niegdyś należącej do Schaffgotschów. Obecnie są w prywatnych rękach, stanowią najcenniejszy zespół przyrodniczy Kotliny Jeleniogórskiej. Jako ciekawostka to to, że są najwyżej położonym kompleksem w tej części Europy". Hodowane tutaj różne gatunki ryb można skonsumować na miejscu w smażalni, która obecnie jest rozbudowywana - czy kształt architektoniczny jest ładny? No nie wiem, rzecz gustu. Nie mniej chętnie tutaj przyszłam, żeby posiedzieć nad wodą pospacerować wzdłuż grobli. Szkoda, że nie wiele jest miejsc gdzie można spacerować. Jako teren prywatny większość jest niedostępna. Jednak i to co jest obok smażalni było wystarczające.  Jak zwykle obok spaceru, podziwiania kwiatów i zielonych krajobrazów - fotografowałam. I tu właśnie są efekty tego.












Młody "narybek" już w akcji.






W kilku miejscach natknęłam się na ciekawe rzeźby nieśmiało wychylające z zielonych zarośli, które dodają romantyczności temu miejscu.




Wreszcie trochę zachmurzyło się i już tak nie pali słońce. Wracamy -  ja i koleżanka, która była ze mną. Słyszymy gdzieś w oddali głuchy grzmot, no może przyjdzie wreszcie jakiś deszcz, czy znowu tylko postraszy i nic z tego nie będzie. Doszłyśmy do Parku Norweskiego, na wszelki wypadek zatrzymałyśmy się na kawie pod dachem. Jakoś nie chciało się nam jeszcze wracać. Jeszcze kilka grzmotów niewielka błyskawica i koniec straszenia. No dobrze czas wracać do domu. I tutaj kończy się sobotnia wyprawa. A tak na marginesie niewielki deszcz pojawił dopiero późnym popołudniem. Pozdrawiam jak zwykle miłego oglądania i czytania. A za pozostawione słowo komentarza serdecznie dziękuje.


poniedziałek, 4 czerwca 2018

32. Staniszów

Wreszcie zelżała temperatura, można było wyjść z domu na dłuższy spacer. Przez ostatnie dni ciężko było wytrzymać. Żar lał się z bezchmurnego nieba, ani kropli deszczu. Daleko nie wybrałam się, a raczej wybrałyśmy się, było nas trzy, zwykle w takim składzie spacerujemy. Podjechałyśmy do Staniszowa. Miejscowość bogata w dwa pałace, a jak dobrze przyjrzeć się to i trzeci znalazłby się, chociaż jego stan techniczny na to nie wskazuje. Jeden pałac jest przy wodzie, drugi w górnej części Staniszowa. Oba pełnią obecnie funkcje hoteli. Wybrałyśmy ten drugi i stąd zaczęłyśmy nasz spacer. Pałac otoczony jest ciekawym parkiem gdzie rośnie dużo ciekawych okazów drzew. Troszkę dzikością emanuje. Do pałacu przylegają inne budynki,  w jednym z nich jest galeria z licznymi wyrobami okolicznych zakładów jak i artystów. Wszystko to można kupić jak się jest posiadaczem zasobnego portfela. Dobrze, że popatrzeć można było za fryko, też fajnie. W drugim budynku obecnie znajduje się część rekreacyjna można by napisać. Mnie jak i poprzednio interesowała raczej przyroda, a szczególnie te okazy, które raczej nie za uważa się. W tym roku zauważyłam, że pięknie kwitną wszelkiego rodzaju róże. Nie zabrakło ich i tutaj. Z przyjemnością pospacerowałyśmy po okolicznych alejkach.














Te drobne kwiatuszki mają fajną nazwę "CYMBALARIA bluszczykowata"















Kiedy już obejrzałyśmy wszystkie zakątki, odpoczęłyśmy na jednej z licznych ławeczek czas było iść dalej. Kierowałyśmy się do Cieplic idąc przez wieś. Szłyśmy jedną z bocznych uliczek. Zaglądałyśmy do okolicznych ogródków, przyglądałyśmy się nowo powstałym willom. Niejednokrotnie krytykując widzianą architekturę. A także ciesząc oko widokami na pola, łąki. I tak nie zauważyłyśmy, kiedy doszłyśmy do opłotków Cieplic, a właściwie Jeleniej Góry. Dla mnie zawsze Cieplice będą kojarzyły się z oddzielnym miastem jakim były przed laty. 















Na koniec jak zwykle wstąpiłyśmy do kawiarenki na jakiś drobny deser, tym razem dobre ciacho i coś dla ochłody. Pozdrawiam tych co zaglądają, czytają i oglądają.