Trochę
prywaty moje kwiatki na balkonie pierwsze cztery zdjęcia.
A teraz moja trasa
ścieżka rowerowo-piesza, krótki odcinek ale jest. Spotykam mojego
ptaszka – ZIĘBA, już chyba z trzeci raz tym razem zmienił
kawałek ścieżki, cały czas wyszukuje nasion traw. Dochodzę do
ściany lasku ciągnącego się w kierunku Dziwiszowa. Ja skręcam
jak co dzień w prawo obok zakątka brzozowego a po lewej stronie
placu zabaw dla dzieci małych i dużych oraz skatepark. Pozostawiam te placyki
wracam obok galerii, a właściwie obok łączek kwiatowych.
Wyszukuję jakieś nowe kwiatki. Tak jak wiosną było biało od
margerytek, tak teraz jest żółto zawładnął poletka dziurawiec.
Niestety nie jest kwiatem fotogenicznym. Jeszcze tylko kilka uliczek
osiedla i jestem w domu. Nie jestem dobra w pisaniu reportaży czy
krótkich powiastek o swoich spacerach. Prędzej wymienię przewód w
stojącej lampie, czy pomaluję ścianę. Niestety i to trudniej mi
idzie, to już tylko teoria, sił brak.

 |
Piękne lipy i mój kwiatek lawendy |
 |
Zięba z naszej ścieżki |
 |
Ślaz piżmowy |
 |
Przelot pospolity |
 |
Dzika marchew |
 |
Chaber łąkowy
|
Dzisiaj udało się bez
deszczu, jedynie wiatr nie dawał spokoju. A popołudniu zaczęło
padać i zimno było.
Lubię zwięzłe wypowiedzi, w dodatku piękne zdjęcia bronią się same nawet bez opisu. Masz ciekawego, skrzydlatego towarzysza spacerów. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńDziękuję za dobre słowa. skrzydlaty dzisiaj musiał gdzie indziej szukać nasionek po deszczu trawy nie sypały nasionami.
UsuńPiękne kadry. Jak dla mnie imponująca widza o roślinach. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńDziękuję, czasami posiłkuję się encyklopedią.
UsuńWitaj letnią mżawką za oknem Olu
OdpowiedzUsuńTak, Pani Lato rozpłakała się ostatnio. Przypomniały mi się nawet rok 1997, ale....
Zdjęcia jak zawsze pokazują to, czego w pośpiechu często nie dostrzegamy. A zięba urocza(y)
Pozdrawiam lipcowymi smakami i zapachami
U nas na razie deszcze są spokojniejsze. ptaszek musi mieć gdzieś niedaleko gniazdo, bo jak jest sucho to skwapliwie zbiera nasionka.
UsuńTak, susza najbardziej dokucza ptakom. Ale lipiec raczej deszczowy czasem...
UsuńSympatyczne spotkanie na ścieżce. Piękne zdjęcia. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńSpotykałam zająca, ale zawsze byłam tak zdziwiona, że zapominałam o aparacie trzymając go w ręce.
UsuńOleńko!
OdpowiedzUsuńTwoje kwiaty balkonowe są prześliczne a spotkanie z ziębą bezcenne. Jak zawsze przepiękne zdjęcia.
Serdecznie pozdrawiam:)
Dziękuję Łucjo, obserwowałam ja skrupulatnie zbierała nasionka opadające na asfalt ścieżki. Dzisiaj było mokro, wyszłam bardzo późno zmieniłam trochę trasę i nie zauważyłam czy nie była trawa skoszona. Wtedy zniknie z tej ścieżki.
UsuńJa też przedkładam zwięzłość nad zbyt rozlazły opis, a twoje zdjęcia są cudowne. Kwiaty są oczywiście urokliwe, bez dwóch zdań, ale mnie zachwyciła ta mała polanka w lesie i ławeczki które zapraszają do położenia się nań i wsłuchiwania w dźwięki lasku. A że wszystko idzie trudniej- taka kolej rzeczy, mnie czytanie ostatnio męczy, częściej słucham audiobooków, ale się nie poddaję. Trzymaj się zdrowo Olu.
OdpowiedzUsuńDziękuję za miłe słowa. Kwiaty są zawsze urokliwe, lubię je z bliska fotografować czasami wiatr bawi się ze mną i nagina we wszystkie strony każdy kwiatek. Ten lasek jest fajnie zagospodarowany, oprócz tych ławeczek, są wiaty żeby schować się przed deszczem pobiesiadować miejsca do grillowania.
UsuńZięb w moim ogrodzie także nie brakuje. Jedna nawet niestety zakończyła swój żywot rozbijając się o jedno z okien... Ale muszę przyznać, że śpiewają przepięknie!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam niedzielnie! :)
Widocznie za czyste były szyby i pomyliło się jej z ogrodem. Tak czasami bywa u mnie na balkonie tak wróbel obijał się, na szczęście tylko oszołomiony był przez moment dałam spokój i po chwili odleciał.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam dwa ostatnie posty za jednym zamachem, bo mam straszne zaległości w blogowaniu z przyczyn zewnętrznych. U Ciebie jak zwykle kolorowo i ślicznie, trochę Ci zazdroszczę balkonu, bo ja mam tylko parapet okienka na klatce chodowej i skrzynkę z pelargoniami. Moje okienka facjatkowe nie mają zewnętrznych parapetów, czego bardzo żałuję bo mogłabym mieć więcej skrzynek. Ten ptaszek to chyba chłopaczek zięba, sadząc po czerwonawym brzuszku. Co do zwięzłych opisów jestem za, pewnie dlatego, że sama jestem gadułą, jak widać z moich postów, ale jakoś nie potrafię inaczej, Przesyłam serdeczności i uściski!
OdpowiedzUsuńMieszkając w bloku to chociaż balkon niech ma trochę kwiatków. Na działki nigdy nie pisałam się to nie moje klimaty. A obecnie zdrowie nie pozwala na prace ogrodowe. Ja lubię robić fotografie przyrody.
UsuńKwiatki balkonowe śliczniutkie i spacerek miły, ja dzisiaj też taki wczesny zrobiłam, ale bez aparatu fotograficznego, a byłoby co fotografować, kwiczol z czerwonym owockiem z dzióbku, kaczki krzyżówki, poletka zasianych kwiatków specjalnie dla motyli i motyle....pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńTak zawsze bywa, ja nie jeden raz tak miałam. Czasami mam w plecaku mały aparacik ale to nie to samo. W większości korzystam z zoomu, a to już większy muszę mieć. Nawet lustrzankę rzadko kiedy noszę - ciężki, musiałabym mieć dodatkowy obiektyw. A to już nie dla mnie za dużo wiosen na karku.
UsuńPiękne kadry! 4 zdjęcie - moje ulubione! Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do mnie 🙂
OdpowiedzUsuńDziękuję. Zajrzę jak tylko będę miała wolniejszy czas. Pewnie jutro się uda.
UsuńWymienisz przewód w lampie?? Jesteś niesamowita! :-)
OdpowiedzUsuńNadrabiasz zdjęciami, Aleksandro, a robisz to udanie.
Ptaszyny są ujmujące i... piękne
No cóż byłam na politechnice, a konkretnie kończyłam metrologię na wydziale elektrycznym. A literatura to tylko do czytania się ogranicza. A zdjęcia to fakt jest (była) moją pasją.
Usuń