sobota, 2 grudnia 2017

72. Bukowiec - Kowary

Mamy namiastkę zimy. Należy z tego korzystać, góry w zimowej szacie jeszcze poczekają. Póki co w dalszym ciągu wędruję po dolinach. Na dzisiaj wymyśliłam przejście z Bukowca do Kowar. Do Bukowca dochodzimy z Kostrzycy, do której dojeżdżamy PKSem. Przechodzimy obok  stawów ze spuszczoną wodą. Cisza trochę smutny widok, wiosną wróci życie. Spojrzenie na postęp prac przy remoncie i przeobrażenie zabudowań folwarcznych w kompleks hotelowo-konferencyjny. Jak widać powoli prace postępują. Skręcamy w małą uliczkę, idziemy wśród łąk, gdzieniegdzie ukazują się nam wille mniej lub więcej "wypasione". Jest sporo , ale ciepło chociaż słońca brakuje. Mijają nas grupy zawodników uczestniczących w jakimś biegu. Każdy z zawodników biegnie w parze ze swoim czworonogim przyjacielem. Widać było pełne zadowolenie wśród psiaków, szczególnie tych północnych ras. Jedynie szczekający pobratymcy zza płotów nieco rozpraszali uwagę. Fajny to był widok. No dobra wracamy do naszej wędrówki ździebko w tempie spacerowym. A co tam gdzie nam się spieszy. No i wreszcie dochodzimy do rogatek Kowar. Idziemy bocznymi uliczkami, wyszukuję jakichś ciekawostek fotograficznych. Podobają mi się stare bramy, detale w postaci ciekawych klamek, portale nad wejściami. Kowary przed laty musiały być ciekawym miasteczkiem. Co potwierdziło się w opowiadaniach Pani (niestety nie znam nazwiska), którą spotkałyśmy w "Domu tradycji", ale o tym będzie dalej. Póki co zachodzimy jak to jest w naszej tradycji do spotkanego po drodze lokalu na kawę. I tam właścicielka zaproponowała nam odwiedzenie "Domu Tradycji", gdzie dowiemy się o różnych ciekawostkach jak i zobaczymy co mają do zaprezentowania Miłośnicy Kowar. Zainteresowało mnie to. Od dawna wybierałam się tam, ale zawsze było coś na przeszkodzie. Mówię koleżankom dzisiaj mamy czas idziemy. Jak powiedziałam tak zrobiłyśmy. Przed nami ciekawie ozdobiony murali domek niewielki. Po wejściu powitała nas sympatyczna Pani, która zaprowadziła nas do pomieszczenia, gdzie prezentowana jest wystawa "Kowary na starej widokówce". I tutaj przekazała nam wiele ciekawostek związanych z historią starszą i nowszą Kowar. Po chwili dołączyła do nas jeszcze jedna z Miłośniczek Kowar i również z dużą swarom opowiadała nam różne historie. Mogłoby to trwać jeszcze długo, gdybym nie opamiętała się, że przecież musimy zdążyć w końcu za dnia do domu. Podziękowałyśmy serdecznie i przeprosiły, że nie możemy dłużej zostać. Przeszłyśmy przez ładnie odnowioną główną ulicę i przy dawnym dworcu kolejowym poczekałyśmy na powrotny autobus. To była ciekawa wędrówka. Zapewne jeszcze wrócimy do Kowar ale już  wiosną.
























20 komentarzy:

  1. ima zawitała na dobre..., ładne zdjęcia, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna jest zima na Twoich zdjęciach.
    Lubię zwłaszcza przyrodę okrytą śniegiem.
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje Haniu za wizytę. Czekam jeszcze na ładniejszą zimę, kiedy mrozik szczypie i słońce świeci.

      Usuń
  3. Kowary kojarzą mi się zawsze ze słynna fabryka dywanów :) No i w tamtejszym szpitalu przywitałam na świecie mojego syna :) Ciekawe miasteczko, fajnie, ze zechcialyscie je odwiedzić. Pozdrowienia z deszczowego Londynu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak czas pięknych dywanów już za nami. Do Kowar jeszcze zawitam wtedy więcej ciekawych miejsc pokażę.

      Usuń
  4. Wow!
    Przepiękna zima jest na Twoich zdjęciach.
    Oglądałam je z przyjemnością.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje. To jeszcze zmieni się na jesienną szarugę.

      Usuń
  5. Spacer piękny, jak i Dom Tradycji ciekawy. Zazdroszczę trochę spaceru w zimowej ozdobie, bo to teraz nie dla mnie. Jestem w domu po udanej operacji, jak twierdzą lekarze. Było ciężko i boleśnie, ale teraz dochodzę do siebie, spaceruję, ale tylko po mieszkaniu niestety i dużo ćwiczę. Mam nadzieję, że będzie . Dzięki, że dobrze mi życzyłaś i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj. No i musi być dobrze, czego nieustająco Ci życzę. Wkrótce wrócisz do pełnej sprawności. Pozdrawiam.

      Usuń
  6. Tylko pozazdrościć takiej wędrówki. Fantastyczne zdjęcia. Kocham zimę za jej magię. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Widoki przepiękne, choć kolory zimowe, takie mrożące wyobraźnię ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kowary kojarzą mi się z moim ulubionym maratonem "Liczyrzepa" . Wpadam do miasteczka jak burza i pędzę ile sił w nogach. Tylko mi pejzaże migają. Za każdym razem obiecuję sobie, że kiedyś odwiedzę mijane miejsca bez spiny, bez pośpiechu. Ale jakoś mi się nie udaje... Fajnie, że choć u Ciebie zdjęcia sobie pooglądam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, Kowary zmieniają się na lepsze. Warto na chwilę dłuższą wpaść. Pozdrawiam

      Usuń
  9. Pomimo, że Kowary są dość zapuszczone w porównaniu do Karpaczu, to ja tutaj czuje się lepiej ;) Przynajmniej można sos dobrego i niedrogo zjeść :)
    Pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kowary pomału podnoszą się z tego letargu, jest szansa, że może coś tam zmieni się.

      Usuń