Sobota - jesienna pogoda, świeci słońce nic tylko iść w plener. Tak też i zrobiłam, poszłam z koleżanką. Podjechałyśmy do Jagniątkowa. Idziemy w kierunku lasu. Pod nogami zamiast skrzypiącego śniegu mamy dywany liści bukowych. Teraz jest okazja przyjrzeć się ciekawym skupiskom skał rozrzuconych pośród bukowych drzew. Niestety jest coraz mniej tych dorodnych okazów. Dochodzimy do Przełęczy pod Kopistą. Chwila na odpoczynek i chwytanie promieni słonecznych. Niestety smutek nas ogarnia kiedy widzimy całe stosy ściętych drzew. Schodzimy w dół wzdłuż potoku Wrzosówka. Z najbliższego przystanku odjeżdżamy do domu. I dobrze, pogoda zmieniała się i już tak przyjemnie nie było.
Zdaję sobie sprawę, że moje posty są już takie słabe, powtarzające się miejsca pokazuję. Chyba czas zwinąć się i zakończyć tę przygodę. Pozdrawiam Was serdecznie.



