Próbuję fotografii makro, lub chociaż obrazów w zbliżeniu. Nie jest to sztuka łatwa, szczególnie kiedy fotografuje się aparatem "z ręki". Potrzebny byłby statyw. Dzisiaj spróbuję pokazać trochę takiej przyrody w zalążku.
Wszystkie zamieszczone fotografie są wykonane przeze mnie. Wszelkie kopiowanie tylko za moją zgodą.
środa, 20 kwietnia 2022
poniedziałek, 18 kwietnia 2022
Okolice Jeżowa i Siedlęcina
Tak mijają wiosenne Święta Wielkanocne. Jak pierwszy dzień tak i drugi spędziłam na kilkugodzinnych spacerach. Efekty zdjęciowe dnia pierwszego pokażę trochę później. Dzisiaj zapraszam Was na spacer po polnych drogach wśród zieleniących się pól w pobliżu Jeżowa i Siedlęcina. To tyle treści pisanej dalej to już obrazem skończę swój wpis.
| A w górach króluję jeszcze zima |
sobota, 16 kwietnia 2022
Cieplice Śl. Zdrój
Zaległy spacer z przed kilku dni. Wtedy była wyjątkowa słoneczna pogoda, czego nie ma dzisiaj w świąteczną sobotę. Nie miałam jakiegoś konkretnego planu na spacer, ale nie chciałam tracić takiego dnia, więc podjechałam do Cieplic, na końcowy przystanek. Chciałam zobaczyć czy jest jakieś ptactwo na okolicznych stawach. Przeszłam drogą wzdłuż rzeczki "Sośniak" , minęłam ładny obiekt, w którym mieści się "Centrum opieki nad dzieckiem" i weszłam na znaną za pewne już starą aleję Dębowo-klonową. Rosną tutaj bardzo wiekowe drzewa, mocno pokiereszowane przez liczne wichury, ale jeszcze trzymają się, oby jak najdłużej. Bardzo lubię chodzić tą aleją. Na końcu alei stoi ławeczka, na której z przyjemnością posiedziałam i po podziwiałam przepiękne widoki pasma Karkonoszy jeszcze w zimowej szacie. Poniżej górują ruiny zamku CHOJNIK. Kiedy nacieszyłam się widokami, poszłam dalej w okolice stawu zwanego "Granicznym". Wchodzi w skład prywatnych stawów hodowlanych. Myślę, że mnie nikt nie pogoni. Jest przyjemna cisza od zgiełku miejskiego. Słychać natomiast liczne ptactwo. Najwięcej hałasu czyniła para gęsi, coś nie mogły się dogadać. Nie pomagało wspólne pływanie, ani latanie. Jedynie liczna grupa łabędzi nic sobie z tego nie robiła. Były jeszcze łyski i zwykłe kaczki. Piękne widoki sprawiały, że nie chciało się wracać. Wreszcie opuściłam ptasie towarzystwo i poszłam dalej. Przez park norweski i zdrojowy doszłam do przystanku, skąd wróciłam autobusem do domu.
A tego "lekarza" drzew spotkałam dzień wcześniej .