poniedziałek, 16 sierpnia 2021

O poranku

Zaczynam się poważnie zastanawiać czy nie zakończyć prowadzenia bloga. Dochodzę do wniosku, że coraz częściej zaczynam się kręcić wokół przysłowiowego stołu. Raczej mam coraz mniejsze szanse, że zawędruję w miejsca gdzie jeszcze nie byłam, lub byłam dawno. Moje wędrowanie kurczy się z każdym dniem. Wiele czynników na to się składa. Takie życie. A nie chcę Was moi przyjaciele zanudzać tymi samymi widokami. Chociaż nie powiem staram się aby mimo wszystko zdjęcia były za każdym razem inne. W najlepszym przypadku kiedy trafi mi się jakaś nowa wędrówka wstawię coś nowego. 

Dzisiaj kilka zdjęć z porannego spaceru. Jakoś ostatnio  trudniej mi wstawać bardzo wcześnie. Opuścił mnie entuzjazm porannego wstawania. Mam cichą nadzieję, że to chwilowy spadek formy. Teraz przeszłam się ścieżką rowerową, a następnie powstałymi uliczkami nowego osiedla w Jeżowie Sudeckim, przylegającego do Zabobrza mojej dzielnicy. Kiedy wprowadzałam się w tych miejscach były pola uprawne i tylko miedzami spacerowałam ze swoim psem. A teraz stoją wypasione wille. Wszystkie obwarowane płotami, bardzo mało ogródków kwiatowych, w  większości rosną iglaki.










Potęga drzewa













niedziela, 15 sierpnia 2021

Impreza

 Tym razem nie będzie to wpis z wędrówki czy spaceru. Dla odmiany będzie to fotorelacja z odbytej imprezy na moim osiedlu, a właściwie dwóch imprez. Mnie przede wszystkim zainteresował koncert - Country pod Śnieżką z udziałem Alicji Boncol, zespołów Colorado Band i Droga na Ostrołękę. A jako przerywnik wystąpiła grupa MoCarta. Całość prowadzona była przez znanego miłośnika muzyki Country - Korneliusza Pacudę. Towarzyszącą imprezą był kiermasz z oferty Polsko-Czeskiego Festiwalu Smaków Pogranicza. Nie wiem czy ktoś z Was lubi słuchać takiej muzyki. Przed laty istniała w moim mieście grupa miłośników tej muzyki. Spotykaliśmy się, były rozmowy wymienialiśmy się płytami. Odwiedzał nas K. Pacuda. Fajna impreza, chociaż żar lejący się z nieba nie był sprzymierzeńcem.


Nie zabrakło dzielnych Strażaków




Były również tańce







Były również ciekawe rozmowy





niedziela, 8 sierpnia 2021

Jagniątków

 Wreszcie znalazłam się na moich ulubionych leśnych ścieżkach w Jagniątkowie. Nie byłam tam blisko dwa lata, aż nie chce się wierzyć. A przecież to tak niedaleko od mojego osiedla, w tym samym mieście. Najpierw ścisły reżim pozostania w domach - pandemia, później niechęć do komunikacji zbiorowej. Ktoś może powiedzieć - a pieszo nie mogłaś jak to jest w granicach miasta? Może i mogłabym teoretycznie. W jedną stronę byłoby z 15km plus powrót, a jeszcze z 6 km ścieżek leśnych. Gdyby tylko na karku było połowę mniej wiosen - to kto wie! No dobrze jest jak jest i właśnie dzisiaj podjechałam z koleżanką do Jagniątkowa. Idę w kierunku lasu, mijają mnie grupy rozśmianej młodzieży. Wszyscy zapewne będą się wspinać na szczyty Karkonoszy. Jest trochę rowerzystów, mają fajne szlaki rowerowe. Skręcam z głównej drogi w kierunku potoku "Wrzosówka". Zastanawiałam się czy jest sporo wody po tych opadach w ostatnim tygodniu. Przede mną odnowiony drewniany mostek. Ciekawe wody nie wiele. Zatrzymuję się na chwilę i próbuję zrobić jakieś zdjęcia wody płynącej po licznych skałkach tworząc ładne kaskady. Idę dalej nie spieszę się, wdycham leśne powietrze - jest tak przyjemnie, że z radości krzyczeć się chce - milczę jednak, mając na uwadze szacunek wobec leśnych mieszkańców. Niestety radość tłumi widok licznych świeżych pniaków po ściętych drzewach. Nie obejrzałam się nawet jak  już doszłam, a właściwie doszłyśmy (wszak jest nas dwie) do pierwszych zabudowań Jagniątkowa. Wstępujemy do "Gospody wedle Bucków). tradycja wypicia kawy musi wrócić. Chwila odpoczynku, miłej rozmowy i idziemy na przystanek. Kończymy naszą jakże przyjemną wędrówkę.





















Stały rezydent gospody




Dojechała rowerem piękna dama
i skryła się w cieniu.

Rzeka zarasta coraz bardziej