Była plaża, to wróćmy do miasta. Tym razem przespacerujemy się przez znane wszystkim Międzyzdroje.
Był to pechowy wypad. Celem miał być rezerwat z żubrami, ale kiedy nie czyta się informacji to tak bywa. Pojechałam w dniu, kiedy żubry mają wychodne i rezerwat był zamknięty dla zwiedzających - tak bywa, (trzeba czytać i to drobnym druczkiem napisane). Nie szkodzi, w mieście są i inne ciekawe miejsca. Przede wszystkim molo, park przylegający, a mnie interesowały ławeczki ze znanymi postaciami. I tak spotkałam p. Holoubka, Kolbergera i Machulskiego zacne to postacie w naszej kulturze, przyjemnie było posiedzieć w takim towarzystwie.
Nie omieszkałam zajrzeć na promenadę gwiazd z odciśniętymi dłońmi.
W dalszej kolejności musiałam przespacerować się jednym z dłuższych mol, niemal 400m w głąb morza. " Pierwszy pomost powstał w 1885 roku. Przez lata budowla ta raz po raz zmagała się z różnego rodzaju kataklizmami. Molo niszczone było przez sztormy, pożar, a nawet zostało celowo wysadzone przez saperów. Najnowsza „wersja” molo pochodzi z roku 2005 i nie jest to ostateczny jego kształt" strach się bać jakie jeszcze pomysły przyjdą do głowy projektantom.
Po spacerku po molo chciałam jeszcze zobaczyć jedną z uliczek gdzie podobno zostały jeszcze zabudowania o ciekawej architekturze. To zawsze mnie bardzo interesuje kiedy jestem w jakimś nowym miejscu. No i przeszłam się, w pierwszej kolejności zobaczyłam stary zniszczony budynek dawnego pensjonatu zabity deskami - szkoda. Idę dalej i tu trochę humor poprawił mi się, zauważyłam kilka odnowionych budynków. A także pensjonaty żywcem przeniesione z Podhala.
Plaża jak i morze podobne jak na całym wybrzeżu, podobnie jak gdzie indziej stawiają wieżowce niemal na plaży, wycinając lasy sosnowe. I to byłoby na tyle, wkrótce wrócę na plażę i będę obserwować igraszki fal i podziwiać loty ptactwa.
Był wypad do Kamienia Pomorskiego, trzeba trochę pospacerować po plaży. To lubię najbardziej. O tej porze roku jest już spokojnie. Kiedy tak spacerowałam mogłam wyłączyć się zapomnieć o codzienności. Wsłuchiwałam się w szum fal. Pierwszego dnia morze było spokojne i gładkie jak stół. W następne dni już tak spokojnie nie było. Tym niemniej wstawałam rano i jeszcze przed śniadaniem szłam nad morze i spacerowałam po niemal pustej plaży. Mogłam spokojnie kontemplować. To był czas rozmyślań wypowiadania słów, które są dla mnie ważne. Dni były różne, jednego dnia mgła zalegała i przesłaniała wszystko do godzin południowych. Innego dnia był sztorm i plaża niemal całkowicie było pokryta przewalającymi się falami. Słonecznych dni było zbyt mało, szkoda.
Wiadomym jest, że każdy czeka na piękny zachód słońca nie było inaczej i u mnie. Miałam pewne obawy czy uda się zrobić jakieś zdjęcia. No i udało się przyszedł taki wieczór kiedy natura okazała się łaskawa dla mnie.
A i wschód pewnego dnia był ciekawy
Na razie wystarczy tych spacerów brzegiem morza, jeszcze wrócę do tych obrazów. Póki co pozdrawiam i zapraszam na spacer.