Niespodziewanie koleżanka zaproponowała wypad w teren. Długo nie musiała mnie przekonywać, szybko ustaliłyśmy czym i o której jedziemy. Startujemy w Sosnówce Dolnej. Idziemy dobrze znanymi ulicami, a jednak otoczenie zmieniło się i to wcale nie na dobrze wg mnie. Jeszcze kilka lat temu mijałyśmy łąki, pola a na nich ciekawe drzewa, wzgórza porośnięte lasami, a w oddali zbiornik Sosnówka, rezerwuar wody pitnej. Jedynie co pozostało niezmienione to samotne drzewo rosnące na wzniesieniu, chociaż przestrzeń zawęża się. W koło "rosną" w szybkim tempie nowe zabudowania, robi się ciasno. Nie miałam ochoty nawet fotografować tych posiadłości. Doszłyśmy do szosy prowadzącej z Jeleniej Góry do Karpacza. Przecinamy ją i jesteśmy w Głębocku. Jest to osada rozrzucona w malowniczym obniżeniu przez dłuższy czas stanowiła kolonię Miłkowa, zachowuje charakter rolniczy. Wcześniej mijamy kilka stawów, a obok smażalnię ryb. Idziemy dalej chwilę zatrzymujemy się na grobli przy jednym ze stawów, korzystamy z ławeczki jak również ze słonecznych promieni. Jest bardzo przyjemnie, cisza i spokój. Nie chce nam się dalej iść. Wreszcie zbieramy się w dalszą drogę, przechodzimy przez wioskę. Dochodzimy do suchego zbiornika przeciwpowodziowego. Wchodzimy na wał, skąd podziwiamy piękne widoki gór ponownie ośnieżone, przepływające chmury. Jest pięknie. Teraz już jesteśmy w opłotkach Mysłakowic. Niczego już nie podziwiamy tylko podążamy do przystanku autobusowego. Chwilę czekamy na autobus i wracamy do domu. To była fajna wędrówka, przeszłyśmy ok. 7 km.

 |
| Zrekonstruowane ruiny zamku Henryka |
 |
| Ruiny zamku Chojnik |
 |
| Śnieżne Kotły |
 |
| Śnieżka w bieli |