sobota, 16 listopada 2019

75 Na ścieżkach Jagniątkowa.

Wróciłam na dawno nie odwiedzane ścieżki wokół Jagniątkowa. Dojeżdżamy we czwórkę do końcowego przystanku w Jgniątkowie przy "Domu G. Hauptmanna".  Kto to był G. Hautmann można przeczytać Tutaj Mijamy zabudowania i wchodzimy do lasu. Tutaj mniej odczuwamy wiejący wiatr, jest nawet bardzo przyjemnie. Przechodzimy przez mostek na potoku Wrzosówka. Ja zatrzymuję się na chwilę, żeby zrobić zdjęcia licznym kaskadom na potoku. Jest wreszcie sporo wody i fajnie to wygląda. Na drzewach już tylko resztki liści, jeszcze żółci się igliwie na modrzewiach i nieliczne brzozy nie zrzuciły swoich delikatnych listków. Pod nogami za to mamy kobierce z bukowych liści. Dochodzimy do drogi zwanej "drogą pod reglami" skręcamy w lewo i szeroką drogą z licznymi zakrętasami idziemy przed siebie. 










W słońcu błyszczą się pnie bukowych drzew. Jest cisza jaką lubię będąc w lesie. Dochodzimy do krzyżówki szlaków prowadzących ku granicy państwowej, Zachełmia i Przesieki lub mijając leśniczówkę do centrum Jagniątkowa. My wybieramy tą ostatnią opcję. Jednak to nie będzie koniec naszego spaceru. Jak zwykle zachodzimy do "gospody wedle bucków". Zauważamy zmiany w wystroju pomieszczenia. Chociaż według nas to jest zbyt przesadna ilość szpargałów. Nie nam oceniać czy to fajnie czy nie. Po wypiciu jak zawsze kawy wychodzimy na przystanek. Okazuje się, że mamy jeszcze czas do odjazdu idziemy więc bocznymi uliczkami do następnego przystanku. Oglądam zabudowania, jedne podobają mi się inne raczej nie. Coś w każdym razie dzieje się w porządkowaniu otoczenia. I tak kończymy dzisiejszy spacer, przewiane ale zadowolone.


























niedziela, 10 listopada 2019

74 Cieplice.

Listopad ma coś takiego, że często wspominamy różne historie, osoby, które znaliśmy, miejsca. Tak i ja zrobiłam dzisiaj. Wybrałam się na taki wspomnieniowy spacer. Zaczęłam od miejsca gdzie stoją budynki, w których zaczęłam pobierać stosowne nauki pisania i czytania. Wspomniałam pierwszą nauczycielkę, panią Olgę S., która z  wielką cierpliwością uczyła mnie czytać. Jedna rzecz mi utkwiła w głowie kiedy starałam się przeczytać kwestię - pomnik Mickiewicza. U mnie był "pomnik milicjanta" i żadna siła nie mogła mi wybić z głowy tych dwóch słów. Jednak Pani Olga znalazła sposób na mnie i byłam jej wdzięczna, od tego czasu czytam bez opamiętania. Idę dalej ulicą Kasprzaka, dawniej (Partyzantów), mijam wiele ciekawych willi, gdzie mieszkali moi koledzy i koleżanki, przyjaciele moich rodziców. Dzisiaj jest to już obca mi ulica. Z wielkim zdziwieniem patrzę jakie stawiane są mury wokół tych domów. Ulica kończyła się przy łąkach,  na obrzeżu lasu, w pobliżu były ogródki działkowe. To były nasze miejsca licznych zabaw, niedaleko stała wieża widokowa, która również stanowiła dla nas bazę przygód. Obecnie co zobaczyłam - wieża jeszcze stoi jako ruina. Na szczęście będzie odbudowana - super. Łąk i ogródków już nie ma, las przetrzebiony. A co jest - osiedle tak brzydkie architektonicznie, że żal patrzeć. Wszystko się zmienia, ja już mieszkam gdzie indziej, szeregi przyjaciół przerzedziły się, życie mija każdego dnia, a ja patrzę do przodu i wędruję po tych różnych ścieżkach leśnych jak i życiowych.

dawna szkoła - dziś przedszkole

W głębi okna gdzie kiedyś mieszkałam








W górach pośnieżyło










niedziela, 3 listopada 2019

73 Cieplice

Taki mały spacer sentymentalny po Cieplicach. Spojrzenie na zjawiskowe obrazy Karkonoszy.



W brzozowym zagajniku











piątek, 1 listopada 2019