sobota, 1 października 2016

W drodze na Halę Szrenicką

Kolejna wędrówka w Karkonosze. Dzisiaj kierunek Hala Szrenicka.

Dojeżdżam do Jakuszyc wygodnym pociągiem z przesiadką w Szklarskiej Porębie.

Po chwili wchodzę na zielony szlak i tym szlakiem pnę się do założonego celu.

Początkowo droga trochę nudnawa, szeroka wygodna mimo, że wspinam się cały czas.

Pierwszym ciekawym miejscem gdzie zatrzymuję się chwilę to grupa skał "Owcze Skały".

Nie mogę się nadziwić jakim mistrzem jest natura. Jak nie spojrzysz na te skały z każdej strony można zobaczyć coś innego. Wystarczy uruchomić wyobraźnię. Jestem zauroczona, tym bardziej,

że już niżej widać pierwsze kolory jesieni. Świecące słońce dodaje uroku.











No dobrze czas goni, przede mną jeszcze długa droga. Przynajmniej teraz zmienił się szlak.

Dróżki wąskie wśród rudych jagodzin. Miejscami ciągną się długie odcinki kładek drewniach.

Są tutaj podmokłe tereny. Podziwiam ciekawe formacje powstałe z powalonych drzew, sterczących korzeni.

Droga prowadzi przez zróżnicowany teren chwilę idę po równym, by znowu pokonywac wzniesienia.

I tak po kilku godzinach (niestety kondycja siada) osiągam miejsce gdzie stoi schronisko Hala Szrenicka, powyżej góruje Szrenica. To innym razem.















Tutaj zatrzymuję się dłużej. Czas posilić się wypić kawę, po prostu odpocząć. W schronisku sporo turystów. Jedni przychodzą drudzy wędrują dalej.

No i na mnie czas. Teraz czeka mnie niemniej trudna droga schodzenie stromo w dół. Szłam poboczem, chociaż szlak równy, wyłożony trelinką. Tak było do wodospadu Kamieńczyk.

Idąc dalej było gorzej drobne kamienie sterczące we wszystkie strony, wymyte dołki, no nie była to droga dobra na moje nogi. Jednak doszłam do Szkalrskiej Poręby skąd odjechałam do domu.

Kolejny dzien w górach był piękny, widać początki jesieni.

sobota, 24 września 2016

W góry po jesienne klimaty

Skończyłam póki co dalsze i bliższe wyjazdy. Wracam na swoje ścieżki.

Dzisiejszym celem były Karkonosze, a konkretnie schronisko Samotnia.

Tak jak Śnieżka najbardziej kojarzące się z Karkonoszami i najbardziej oblegające.

Nie inaczej było i dzisiaj, a myślałam, że będzie już mniej ludzi.

Początek wędrówki z Karpacza obok świątyni Wang niebieskim szlakiem.

Początkowa droga szeroka niczym deptak, dopiero gdzieś po 2/3 drogi wchodzimy na węższą ścieżynkę bardziej kamienistą przypominającą górski szlak.

Wreszcie pokazują się pierwsze skałki kotła Małego stawu. I tutaj zaczyna się raj dla oczu,

szlak obok stawu jest pięknie poprawiony są poręcze, co przydaje się jak mocno wieje, na szczęście dzisiaj pogoda była wyśmienita.

W schronisku mnóstwo ludzi na zewnątrz równie nie mniej.

Była chwila na odpoczynek, posiłek i w drogę już powrotną, jeszcze tylko krótki odcinek pod górę

do schroniska Strzecha Akademicka i już w dół do Karpacza.

To był piękny dzień.